J 06.09.2005 08:48

Kiedyś na czacie dotyczącym powołania do życia samotnego padło stwierdzenie księdza prowadzącego natepujacej treści:"(...) powołanie do życia samotnego o tyle ma sens i wartość - o ile wypływa z miłości, z chęci lepszego służenia Bogu i ludziom". Czy zatem moje powołanie do zycia samotnego nie ma sensu i wartości skoro wypływa z tego powodu, że odczuwam sklonności homoseksualne? Bo przeciez, jeśli te sklonności nie ustapią, to o małżeństwie nie mam co myśleć, gayem na pewno też nie zostanę, a ksiedzem raczej też nie. Po prostu bede musiał życ samotnie. Czy to jest właśnie moje powołanie?

Odpowiedź:

Możesz swoje skłonności potraktować jako krzyż, który wypadło Ci nieść. Wybierając dobrowolnie drogę życia w czystości jako odpowiedź na nie pełnisz wolę Bożą. Wtedy Twoje cierpienie nabiera sensu, bo wypływa z miłości, z chęci lepszego służenia Bogu...

J.