Ada 11.11.2003 18:00

Jak należy rozumieć ewangeliczną miłość bliźniego w odniesieniu do osób dopuszczających się morderstw,kradzieży itp.
Czy w związku z powyższym zło jest pojęciem abstrakcyjnym ?

Odpowiedź:

Miłość bliźniego nie jest tym samym, co pobłażliwość. Prawdziwa miłość zawsze jest odpowiedzialna. Z tego powodu musi być wymagająca. Jeśli pozwalam przestępcy dalej czynić zło, wcale nie okazuję mu w ten sposób miłości. Nie pomagam mu bowiem porzucić błędnej drogi. Wręcz przeciwnie, utwierdzam go w złym postępowaniu. Narażam go tym sposobem na coś znacznie gorszego niż kara więzienia – na wieczne potępienie....
Pobłażając przestępcom okazuję też wzgardę uczciwym obywatelom, którzy przez moje postępowanie narażani są na krzywdę przestępców. Tymczasem ich także dotyczy obowiązujące mnie przykazanie miłości bliźniego. Jeśli zostałem powołany do ochrony porządku publicznego (policjant, sędzia, prokurator, adwokat), to także o nich w realizacji przykazania miłości nie powinienem zapominać...
Cała sztuka karania polega na znalezieniu złotego środka między karą zbyt surową, wzbudzającą rozgoryczenie, a zbyt łagodną, rodzącą lekceważenie....

Jak wynika z powyższego, realizowanie przykazania miłości bliźniego nie czyni zła czymś abstrakcyjnym. Przeciwnie, zmusza do roztropnego wyboru w duchu sprawiedliwości, umiarkowania i męstwa...

J.