rwa 04.06.2003 12:07

Ksiądz który porzucił kapłaństwo i związał się z kobietą cudzołoży?
Czy może wziąć slub kościelny?
Czy ksiądz może odmówić chrztu dziecku zrodzonemu z tego związku?
Czy może ten "juz nie ksiądz" ochrzcić własne dziecko - bo księdzem się jest juz zawsze?
czy do końca życia nie będzie mógł korzysta c z sakramentów św , bo jesli bedzie związany z matką swojego dziecka to jakie postanowienie poprawy?

Odpowiedź:

Celibat jest wymogiem Kościoła i nie wynika z przykazania Bożego. Kościół więc może zwalniać z obowiązku jego zachowania. Jeśli ksiądz porzucając swoje kapłaństwo takie zwolnienie otrzyma (ze Stolicy Apostolskiej), to może ważnie zawrzeć związek małżeński, a więc także trwając w tym związku przystępować do sakramentów.
W sytuacji, gdy o takie zwolnienie się nie starał lub go nie otrzymał, trwa w związku niesakramentalnym z wszystkimi tego konsekwencjami (nie może przystępować do sakramentów).
Nie ma natomiast problemów z ochrzczeniem dziecka zrodzonego w takim związku. Jeśli rodzice deklarują chrześcijańskie wychowanie dziecka to ich osobisty problem nie wpływa na decyzję o chrzcie. Co innego, gdyby takiego wychowania nie gwarantowali...
Poza niebezpieczeństwem śmierci sakramentu chrztu nie powinno się udzielać bez wiedzy miejscowego proboszcza. Tak więc nie powinien robić tego także ów ksiądz. W niebezpieczeństwie śmierci może ochrzcić każdy człowiek, np. pielęgniarka w szpitalu. Byle użył wody i słów: „ja ciebie chrzczę w imię Ojca i Syna i Ducha Świętego.

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać