Gość2703 08.06.2022 23:28

Witam serdecznie.
Jakiś czas temu przystąpiłem do spowiedzi, po 10 latach nie spowiadania się.. Poszedłem bo chciałem tego, bo czułem, że tego potrzebuję, że chcę coś zmienić. Już przed tym okresem miałem problemy ze skrupułami. Przeczytałem kilkukrotnie książkę "Skrupulantom na ratunek", znalazłem rachunek sumienia - ale nie taki szczegółowy, tylko normalny na podstawie przykazań Bożych. Starałem się pokierować w tym logiką a nie lękiem, zostawiając wszystkie "dziwaczne" rozkminy w mojej głowie - odpowiadający zapewne wie, jaką analizę potrafi wymyślić skrupulant.. Na początku powiedziałem spowiednikowi jak wygląda sytuacja i w jaki sposób postąpiłem (...)

Spowiednik nie dopytywał. Powiedział wtedy wprost, że jest to wystarczające. Więc ja też nic nie dodawałem - chociaż kilka rzeczy chodziło mi po głowie. Ogólnie po tym okresie od kiedy staram się uczestniczyć regularnie w Eucharystii czuję jakbym na nowo odżywał. Dużo łatwiej mi pracować na sobą, nad moimi wadami czy grzechami. Tak jakbym czuł owoce tego sakramentu w swoim życiu...

Odpowiedź:

Dobrze odprawiona spowiedź usuwa lęki uzasadnione, ale nie pomaga w przypadku lęków irracjonalnych... Jestem przekonany, że ta pierwsza po 10 latach spowiedź była dobrą spowiedzią. Mówił Pan o swoich grzechach, wyjaśnił czemu nie wikła się w szczegóły ( i słusznie) a spowiednik nie dopytywał. Wszystko jest w porządku. To samo powiedział Panu spowiednik przy kolejnej spowiedzi... Tego trzeba się trzymać. Zresztą wiadomo: jak człowiek daje się ponieść lękowi, to staje się on coraz większy i zaczyna obejmować coraz więcej spraw...

Jak się tego lęku pozbyć... Ignorować go. Wiem, że to może wydawać się niemożliwe, a jednak. Sam zresztą Pan tego doświadcza: pisze Pan, że raz jest dobrze, raz gorzej. Czyli że może tego lęku nie być. Musi Pan po prostu uwierzyć, że Bóg jest dobry, więc na pewno się nie czepia. I jeden i drugi spowiednik to właśnie Panu powiedzieli: Bóg jest dobry, nie będzie się czepiał jeśli wyznanie nie było idealne. To, które było, jest wystarczające....

Jak przychodzi kolejna fala lęku trzeba sobie o tym właśnie przypominać. No bo to chyba dobrze, że teraz, po spowiedzi, odżywa Pan, przystępuje do Komunii, łatwiej się Panu pracuje nad sobą, prawda? To wyraźnie zmierza w Bożym kierunku. W tych lękach widać podszept szatana, który chce to zepsuć; których chce Panu wmówić, że nie da się nawrócić i jest Pan tak czy siak stracony. Właśnie dlatego trzeba te lęki porzucać, wyłączać itd. Bóg naprawdę jest dobry i na pewno cieszy się Pana dobrą  spowiedzią i tym, że teraz zmierza Pan w dobrym kierunku. Na pewno by tego nie chciał psuć...

J.