Janek 10.07.2019 18:17

Szczęść Boże.

W Piśmie i słuchając Słowa, wiele razy słyszałem w różnych fragmentach takie określenia, że Pan Jezus jest czy trwa w Ojcu, a Ojciec jest w Nim. A w innych, że my mamy być w Bogu, a Bóg w nas, czy my w Panu Jezusie Chrystusie albo w Duchu Świętym, a On w nas. Próbuję to jakoś zrozumieć, albo sobie wyobrazić i nie wiem jak to rozumieć.

Wyobrażam sobie na przykładzie ciąży, że w łonie matki jest dziecko. To potrafię sobie wyobrazić, że to dziecko jest W/Wewnątrz matki. Ale już mi się nie udaje wyobrazić, lub nie rozumiem, bo matka nie jest Wewnątrz swojego dziecka. Bardziej ono w niej a nie matka w dziecku. Zabawka matrioszka też jest złą analogią, bo ta mniejsza w środku jest tylko w środku dużej, a duża już nie jest w środku małej.

Nie wiem jak to zrozumieć, że Jezus jest w Ojcu, a Ojciec w Nim i tego jak my mamy być w Bogu a Bóg w nas. Ta analogia z ciążą jakoś mi nie do końca pomaga. Choć jest też w Piśmie, że mamy narodzić się ponownie z Boga. Próbowałem też patrzeć, że może to chodzi o to, że jakby traktować Boga jako jakąś „parę/chmurę albo ciecz” i my inną taką parą albo cieczą jesteśmy, to one się przenikają, mieszają, że my jesteśmy wewnątrz Boga, jakoś, ale jesteśmy przeźroczyści i Bóg nas przenika. My w Nim, ale On nas przenika i wtedy my w Nim i On w nas.

A może bycie Pana Jezusa w Ojcu i Jego w Nim i nas w Bogu i Boga w nas polega na tym, że trwamy w jego charakterze, uczynkach, woli, upodobaniach? Tylko wtedy (w drugą stronę) jak Bóg miałby być/trwać w naszych własnych upodobaniach, albo uczynkach, woli, itd. (może jedynie, gdy mamy ideale upodobanie w tym co Bóg kocha)? Zatem bycie w Bogu NIE znaczyłoby bycie wewnątrz jakiegoś brzucha Boga, w Jego jakimś wnętrzu, jakimś niby przestrzennym, tylko to chodziłoby o posiadanie Jego stanu umysłu? A On miałby być w stanie naszego umysłu – jeśli byłby on stworzony przez samego Boga i ukształtowany w jego woli i upodobaniu i w dobru?

Ale z kolei jest też grzech. Czy wtedy jak idziemy nie po Woli Boga i Jego upodobaniach i grzeszymy, to wtedy nie trwamy w tych Jego cechach (ale nie że wypadamy z Jego „brzucha” – tylko po prostu nie trwamy w tym co Bogu się podoba)?

Ale jest też pewna rzecz (mówiąca o byciu w miejscu, pomieszczeniu, przestrzeni) o której też mówi Pismo, że my jesteśmy świątyniami Boga, i że Bóg mieszka w nas. A zgodnie z budową Namiotu Spotkania, jest gdzieś wewnątrz naszego ciała, zdaje się, Miejsce Najświętsze, gdzie ma mieszkać Bóg.

Są też słowa o trwaniu w Nauce Pana Jezusa i potem poznanie prawdy, która wyzwala. I też o spożywaniu Ciała i Krwi Pana Jezusa, i że wtedy on Trwa w tych co spożywają ten Chleb z Nieba a oni w Nim. Jest też słowo o władcy świata, który nie ma nic swego -W- Panu Jezusie.

Jak to zatem jest i jak rozumieć to słowo, że Bóg jest w nas a my w Nim? Albo że mamy trwać w Nim a On ma trwać w nas?


Dziękuję za wyjaśnienie.

Odpowiedź:

Zbyt dosłownie traktujesz te wypowiedzi i stąd problem. Najbliższa prawdy jest ta twoja ostatnia intuicja "że trwamy w jego charakterze, uczynkach, woli, upodobaniach?". Trwać z Bogu to mniej więcej znaczy: napisałbym, że chodzi o staranie się, by się do Niego upodabniać, by żyć tak, jak Jemu się podoba i tym samym być dla innych jego znakiem w świecie. W drugą stronę nie działa to w ten sposób, że Bóg współdziała z naszymi grzechami. Tak na pewno nie. Chodzi właśnie o to co napisałem wcześniej" człowiek żyjący z Bogiem jest dla innych znakiem Boga w świecie. Gdy grzeszy to znaczy że nie trwa w Bogu i wtedy oczywiście nie jest takim znakiem...

J.