Gość 08.07.2019 10:34

Szczęść Boże. Rok temu nawróciłem się i od tego czasu mam duże wątpliwości co do tego czy zgrzeszyłem ciężko. Wiele z tych wątpliwości przezwyciężyłem między innymi przez mojego spowiednika, a zarazem też kierownika duchowego i także przez takie strony jak ta. Wracając do mojego spowiednika do którego miałem duże zaufanie, ksiądz ten niestety odszedł z parafii do innej i zwracam się teraz do wiara.pl z moja wątpliwością, która mnie nęka. Mam w pokoju obrazy Matki Bożej i innych swietych, krzyż w kuchni, nie dawno przyjąłem szkaplerz, przechodząc już do pytania: czy zachowania fizjologiczne (to jest bardzo wstydliwe) np.gazy w obecności tych rzeczy świętych to grzech ciężki? Nawet u mnie nad łóżkiem leży taka kartka, która, była w środku z medalikiem i jest napisane na niej medalik i Matka Boża Szkaplerzna to boje się, że jak wyrzucę tę kartkę to zgrzesze. Sam sobie tłumacze że nie mam złych intencji, że chce sprofanować te rzeczy ale to do mnie nie dociera, ostatnio na spowiedzi wyznałem ten niby grzech spowiednika ale do tego się nie odniósł, nazwałem ten grzech tak:znieważyłem rzeczy święte przez złe zachowania fizjologiczne.Dlatego proszę o odpowiedź czy to grzech i modlitwę. Z panem Bogiem!

Odpowiedź:

1. Mieszkanie to nie kościół czy kaplica. Tam się mieszka, a wiadomo, że ze zdrowiem różnie bywa. Nie ma mowy o profanacji. Dodam tylko, że jeśli u kogoś takie odruchy fizjologiczne pojawią się w kościele czy kaplicy, to oczywiście też nie popełnia profanacji.

2. Kartkę która informowała co kupiłeś można oczywiście wyrzucić. Nie ma najmniejszego powodu, by wyrzuceni czegoś takiego traktować jako profanację.

Dodam... Rozumiem, że się boisz, że jakimś zachowaniem obrazisz Boga. Musisz jednak odrzucić strach, a wziąć sprawę na rozum. Inaczej takie drobiazi urosną do ogromnych rozmiarów i już nic innego w życiu nie będziesz widział...

J.