Dr 05.04.2019 12:35

Szczęść Boże,
1. Czy jak nie mam pewności czy dobrze zrozumiałem spowiednika odnośnie wyznaczonej pokuty to mogę ją uczynić tak jak ją na tą chwilę po swojemu rozumiem. I przy następnej spowiedzi powiedzieć: pokutę odprawiłem

2. Opiszę taką sytuację: kiedyś u mnie w domu spotkaliśmy się z rodziną przy stole i nie przyjechała jedna osoba, jego żona mówiła, że coś go boli, w późniejszym terminie spotkałem się z dwoma osobami z tego grona ( moimi dziadkami) i pytał się mnie dziadek dlaczego ta osoba nie przyjechała bo podejżewał domyślał się że chodzi o jakieś kłamstwo a nie że ból ( może żona mu nie pozwoliła tego typu podejżenia). Oczywiście mówiłem dziadkowi, że na drugi dzień lub kilka dni po tym przyjęciu u mnie, widziałem tą osobę która nie przyszła i faktycznie mówiła że coś ją bolało ale już nie boli, no właśnie mówiąc to dziadkowi powiedziałem, że na drugi dzień czy tam za kilka dni już go nie bolało i mogłem tym przyczynić się do pochopnego/ niesprawiedliwego osądu, gdyż niewiem czemu ( niepamiętam) niepowiedziałem, że w dniu przyjęcia faktycznie go bolało. Z tego przyczynienia się do możliwego pochopnego osądu już się spowiadałem tylko niewiem czy bardzo konieczne jest sprostowanie dopowiedzedzenie całej prawdy, niewiem czy bez tego kolejna spowiedź może być nieważna?
3. Jeśli się miało dużo grzechów i nie ma się 100%pewności czy wszystkie grzechy ciężkie się wyznało to należy powtórzyć te grzechy?

Odpowiedź:

1. Nie ma innego wyjścia jak odprawić zadana pokutę tak, jak się spowiednika zrozumiało. Nie jesteś w stanie sprawdzić, na ile Twoje rozumienie różni się od tego, co powiedział spowiednik.

2. Po pierwsze, spowiadałeś się już z tego, więc nie ma sensu do tego wracać. Po drugie sprawa jest na tyle błaha, że nie ma co się nią zamartwiać. Wiadomo, ze w tej kwestii można się tylko domyślać jak było naprawdę. A to i tak w sumie bez większego znaczenia. Tłumaczenie się chorobą to zwyczajowa wymówka i każdy właściwie wie, ze może to być prawda ale nie musi. Zwłaszcza nie do końca musi. Bo wiadomo, jak się człowiek źle czuje, to łatwiej mu decydować się, ze zostanie w domu, gdy nie chce iść na spotkanie niż wtedy, gdy bardzo chciałby pójść...

3. Nie 100 proc a ile? 99,9? Żeby mieć stuprocentowa pewność, trzeba by spowiedź nagrywać. Czego akurat pod żadnym pozorem robić nie wolno. Wystarczy świadomość, ze niczego się nie chciało zataić i wszystko chciało się powiedzieć. Bo istotne jest nie to, czy udało się wszystko dobrze powiedzieć, ale intencja. Gdy ktoś z rozmysłem zataja grzech, wtedy jest problem... I ta intencja sprawia, że spowiedź jest nieważna.

J.