Gość 28.10.2018 19:10

Szczęść Boże
Mam Natrętne myśli i uczucia które obrażają Boga. Walczę z nimi, ignoruję, lub poprostu zaprzeczam, choć czasem jest to bardzo trudne. I chyba powoli z tego wychodzę, ale żeby wyjść do końca przeszkadzają mi wyrzuty sumienia. Dlatego muszę się spytać. Czasem (nie zawsze) Kiedy mnie nachodziły te myśli i uczucia poprostu wydawało mi się że naprawdę tak myślę i że chce obrażać Boga i też to robiłam. Dopiero jak one minęły mogłam im zaprzeczyć. Czytałam na stronie Jezuitów że natretnym myślom nie można zaprzeczać że trzeba je puszczać(ni było tam napisane co z tym zrobić kiedy się czuje ze tego się chce) ale ja nie wiem co ja miałam z tym zrobić skoro naprawdę myślałam że tego chce. Ale jeśli to wszystko było wywołane przez źle myśli? Przecież dopiero wtedy potrafiłam m zaprzeczyć. Nie wiem co z tym robić. Ja nie chcę tracić kontaktu z Panem Bogiem. On jest moim ojcem i Panem i choć mam zepsute myśli i uczucia ja chcę być przy nim tak jak on jest przy mnie.
I2 sprawa to to czy trzeba się spowiadac z grzechów ciężkich ale całkowicie nieświadomych?

Odpowiedź:

1. Nie bardzo wiem, czy dobrze rozumiem Twoją sytuację. Mogę się mylić, lepiej byłoby spytać spowiednika, ale wydaje mi się, że skoro generalnie walczysz z takimi myślami, nie chcesz ich, to nawet to, ze Ci się zdaje, ze je chciałaś trzeba by raczej uznać za jeden z elementów tego natręctwa. Czyli że nie popełniasz w tej materii grzechu.

2. Generalnie tak, ale nie wiem o co konkretnie chodzi. Jeśli ktoś ma np. nieczyste sny, to oczywiście tu grzechu nie ma. Ale jeśli jechał jak wariat i kogoś przejechał, to choć tego nie chciał trudno powiedzieć, ze działał niedobrowolnie albo nieświadomie. Już przecież sama zgoda na brawurową jazdę jest zgodą na to, ze coś złego może się przydarzyć..

J.