T7 26.10.2018 00:38

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać

Odpowiedź:

Hmmm... Wydaje mi się, że niepotrzebnie kierujesz się lękiem. Bóg nie jest kimś, kto za karę, ze Ty za mało się modliłeś, Twoich bliskich jakoś ukarze. Nie wiem dlaczego Twoich bliskich spotkała śmierć. Na pewno nie stało się to bez przyzwolenia ze strony Boga. Ale na pewno nie dlatego, żeby ukarać Cię za to, że się za mało modlisz. Bóg taki nie jest.

Zauważ: obraz Boga jaki w sobie nosisz to obraz Boga okrutnego tyrana, który za najdrobniejsze przewinienia surowo każe i ciągle robi człowiekowi na złość. Bóg taki nie jest prawda? Kiedy czytasz Ewangelie widzisz inny obraz. I właśnie ten ewangeliczny obraz jest prawdziwy. Nie ten, wytworzony przez Twój lęk....

Co zrobić? Zaufaj Bogu, że taki nie jest. W tym kontekście faktycznie dobrze będzie, jeśli powierzysz mu bliskich przed Mszą niedzielną, a potem tylko o tej swojej prośbie będziesz wspominał. Idź na przekór lękowi. Mów Bogu, że ufasz Mu, że wierzysz, że jest naprawdę dobry, a nie, że dobrego tylko udaje...

Czy ma sens modlić się o bezpieczeństwo, życie i zdrowie rodziny, gdy nic nikomu nie dolega... No ma sens. Bo zdrowie, życie zawsze jest w ręku Boga. Prosząc Go w takiej sytuacji pokazujesz (przede wszystkim sobie, bo On i tak wszystko wie), że wiesz, komu tę dobrą sytuację zawdzięczasz. Taka prośba jest poniekąd wielbieniem Boga...

J.