Eustachy 18.07.2016 17:28

Szczęść Boże.

Tak nam się życie poukładało, że to ja opiekuję się w domu dziećmi, a żona pracuje. Ze względów zdrowotnych dzieci nie mogły pójść do żłobka/przedszkola. Ktoś z nas musiał zostać w domu. Moja firma, która niegdyś rozkwitała teraz podupada i balansuje na krawędzi przetrwania. Wspólnie podjęliśmy decyzję, że żona ma stałą pracę i przyzwoitą pensję i będzie lepiej jeśli ona będzie pracować niż gdybym ja miał prowadzić firmę, gdzie dochód jest bardzo niepewny i coraz częściej są miesiące gdzie generowane są straty zamiast choćby niewielkich dochodów. Dzieci są wspaniałe, lubię się nimi zajmować, pieniędzy na chleb wystarcza, ale jednak coś jest nie tak. Odczuwam ogromny dyskomfort z tego powodu, ze nie jestem w stanie zapracować na utrzymanie rodziny. Jestem osobą mocno związaną z Kościołem co w zasadzie jeszcze pogłębia moją „depresję”. Zgodnie z nauką to mąż/ojciec powinien pracować na utrzymanie rodziny. Jako głęboko wierzący czasem z żoną sobie żartujemy, że jesteśmy wzorową rodziną gender. W moim przypadku trochę taki śmiech przez łzy. Żona, choć jest wspaniała, też w głębi serca wolałaby, żebym to ja pracował, a ona opiekowała się dziećmi. Naturalna kolej rzeczy. A jednak nam się ten naturalny porządek nie udał :( Boję się, czy w dłuższej perspektywie jakoś nie ucierpi na tym nasze małżeństwo. Modlę się o jakąś zmianę, ale obiektywnie patrząc, jeśli nie zdarzy się cud, w najbliższych latach żadna się nie zapowiada. Brak ku temu warunków.

Nie bardzo potrafię odczytać w tym wypadku wolę Bożą. Czy to jest stan rzeczy, który Bóg dla nas przygotował i mam to zaakceptować i odnaleźć w tym co mam radość, czy jednak nie akceptować i za wszelką cenę próbować jakimiś nieznanymi mi jeszcze metodami znaleźć pracę lepiej płatną od żony i odwrócić nasze role? Czy Odpowiadający może coś doradzić?

Odpowiedź:

Taki podział obowiązków w rodzinie na pewno nie jest grzechem. Tego proszę się nie obawiać. Rozsądek w takich sytuacjach jest istotny. A co do Pana samopoczucia.... Rozumiem, że nie jest to komfortowa sytuacja. Mężczyzna zajmujący się domem i dziećmi, gdy zona pracuje na utrzymanie bywa odbierany jako nieudacznik. Może udałoby się na spokojnie znaleźć jakąś lepszą pracę? Zwłaszcza, że żona też wolałaby odwrotną sytuację....

J.