Gość 20.05.2016 09:21

Jesteśmy od niedawna narzeczeństwem, ślub planowaliśmy na wiosnę za 2 lata. Kilka dni temu okazało się, że jestem we wczesnej ciąży. Mój narzeczony chciałby coś przyspieszyć, skoro chcemy być rodziną, dlaczego dziecko miałoby się w niej nie urodzić. Mi marzył się zawsze piękny ślub, wspaniałe wesele i najpiękniejszy dzień życia, a potem powększenie rodziny.
Narzeczony wpadł na pomysł, żeby wziąć ślub kościelny jakoś we wrześniu/październiku, zaprosić rodziców i rodzeństwo, a potem w czerwcu/lipcu, jak maluch trochę podrośnie zrobić jakby drugi ślub (tzn. odnowienie przysięgi małżeńskiej) plus wesele z gośćmi, tak jak wyglądają standardowe śluby, ewentualnie połączyć to z chrzcinami, ale niekoniecznie.
Dla mnie jest to słabym rozwiązaniem, nie wyobrażam sobie powtarzania wszystkiego dwa razy, a wesela niepoprzedzonego ślubem. Czy jest jakieś rozwiązanie, aby przed Bogiem być małzeństwem i rodziną, a normalny, konkordatowy ślub wziąć za jakiś czas z weselem?

Odpowiedź:

Mnie się wydaje, że propozycja narzeczonego jest całkiem sensowna. Trudno brać ślub dwa razy: raz nieoficjalnie, w ukryciu, drugi raz oficjalnie, z weselem.

I proszę z całego serca, by mi wybaczyć, ale nie bardzo rozumiem, czemu tak ważne jest dla Ciebie wielkie wesele. Najpiękniejszy dzień w życiu? Niby czemu? To przecież masa spraw do załatwienia i nerwów, czy wszystko się uda tak, jak by się chciało. No ale nie jestem kobietą, więc może dlatego nie rozumiem...

J.