Gość 25.06.2015 21:03

Szczęść Boże.Zacznę od tego,że jestem młodą osobą o wrażliwym Sumieniu.Staram się nie popełniać grzechów, choć wiem,że to niemożliwe.Najczęściej upadam w kontaktach z moimi najbliższymi, nie potrafię się z nimi porozumieć bez złości za co ich później przepraszam idę do Komunii co 2 tygodnie się spowiadam ale bardzo ten grzech braku miłości dla bliźnich jest dla mnie uciążliwy.Miałam poważne wątpliwości w wierze, miałam nadzieję,że może ksiądz w spowiedzi jakoś pomoże ale on tylko mówił,żeby modlić sie za rodzinę,a na wątpliwości nie zwracał uwagi. Do dziś czasem przychodzą mi do głowy głupie myśli typu czy kosmici nie mają nad nami władzy(bo słyszy się niby o różnych porwaniach czy obiektach latających)Niby modlę się bardzo dużo, ale to jest, przynajmniej ja tak myślę takie gadanie, żeby tylko zmówić jak najwięcej.J a naprawdę chcę pokochać Boga a nie umiem mimo częstych praktyk religijnych bo chyba przeszkadzają mi w tym skrupuły. Zanim coś zrobię muszę sobie zaprzątać głowę myślami czy to oby nie grzech a czasem potem zastanawiam się czy nie był popełniony w nadziei Miłosierdzia Bożego. Ja wiem,powinnam poznać Jezusa,c zytać Pismo Święte, ale Słowa Jezusa już znam nie potrafię ich zastosować. Ja naprawdę chcę Go kochać i żyć Jego nauką.Inni ludzie może mniej się modlą a potrafią zdobywać się na niewyobrażalne dla mnie dobre czyny.

A teraz przejdę już do sedna sprawy.W internecie istnieją różne strony stworzone w celu podejmowania inicjatyw społecznych.Jak widzę np.że komuś grozi śmierć to podpisuję petycje w celu ułaskawienia czy obrony Chrześcijan. Ale tego jest strasznie dużo. Nie możemy przecież przechodzić obojętnie gdy nasz głos może zdecydować o czyimś życiu, Moje pytanie zatem brzmi: czy muszę wysyłać wszystkie petycje nawet te po angielsku czy francusku czy może po prostu trzymać się jednej polskiej strony inicjatyw społecznych i wysyłać inicjatywy do polskiego rządu. Przecież on też działa na arenie międzynarodowej i może w imieniu swoich obywateli chronić praw człowieka itd. No ale ja będę miec wyrzuty że na innej stronie nie pomogłam komuś może nawet ocalić życia jak czegoś nie wyślę.vCo mam robić? Może po prostu zając się jedną konkretną stroną a resztę powierzyć Panu Bogu w modlitwie? Ja bardzo przepraszam że tego jest tak dużo ale nareszcie mam chwilę czasu a te sprawy bardzo mi ciązyły nie mam si ę kogo zapytać a to przecież sprawa obrony praw człowieka i Sumienia. Spowiednik z wątpliwościami mi nie pomógł a z tym nie odważyłabym się do niego zwrócić.

Odpowiedź:

Może zacznę od tej drugiej, zasadniczej części pytania...

Otóż nie wydaje mi się, żeby niepodpisanie petycji mającej kogoś uratować miało ciężkim grzechem zaniedbania. Bo faktycznie, nic innego człowiek by nie mógł robić tylko chodził po stronach i szukał ich... Najlepiej więc zrób tak, że podpiszesz te petycje w czyjejś obronie (niekoniecznie w każdej sprawie), które same wpadną w twoje ręce. Bez szukania ich w internecie. I tylko te po polsku. Oczywiście jeśli się za tych ludzi pomodlisz, to zrobisz też bardzo dużo...

Dlaczego tak? Po prostu inaczej nie da się żyć. Oczywiście nie będzie grzechem, jeśli będziesz tych petycji szukała, ale nie masz takiego obowiązku. I pamiętaj, że niepodpisanie nawet ważnej petycji trudno uznać za grzech ciężki. Jesteś - wybacz - w tej sytuacji tylko ziarenkiem piasku, gdy trzeba postawić cały mur. Realnie patrząc Twój głos niewiele waży, więc i wina za niepoparcie jest niewielka...

Co do reszty...

1. Trudności w wierze, w modlitwie... Skoro uważasz, ze najbardziej w pokochaniu Boga przeszkadzają Ci skrupuły (co brzmi sensownie), to postaraj się je ze swojego życia wyrugować. Jak?

Najpierw zastanówmy się czym są skrupuły. Wątpliwościami? Rzadko. Wątpliwości się rozwiązuje i już. Nie przeszkadzają w życiu. Nawet wtedy gdy nie są rozwiązane nie są tragedią. Człowiek po prostu zawiesza sąd. Skrupuły to najczęściej kwestia uczuć, konkretnie strachu. Widzisz to? Staraj się więc zawsze kierować rozumem, nie strachem. A kiedy rozum mówi co innego niż strach, odrzuć strach.

Ot sprawa strachu, że nie robiąc czegoś tam popełniasz grzech, i to ciężki. Oceń to rozumem. To nie to samo, co zabicie człowieka cz okradzenie go. To nie Ty sprowadzasz na tego krzywdzonego nieszczęście. I masz bardzo małe możliwości udzielenia mu realnej pomocy. Bycie jedną z wielu, która pisze petycje to mało. Zaniedbanie tego może nie jest szlachetne, ale trudno to uznać za ciężki grzech....

Najważniejsze: borykając się ze skrupułami musisz podjąć ryzyko. To znaczy zaufać rozumowi, a przede wszystkim dobremu Bogu, że nie jest okrutnikiem. Wbrew temu co podpowiada Ci strach. Wiesz jaki był Jezus, prawda? Przecież się nie czepiał szczegółów. To Judasz robił wyrzuty kobiecie, która wylała Jezusowi na nogi flakonik olejku. Właśnie z tego powodu, że sprzedając go można by pomóc biednym. idąc tym tokiem myślenia wszyscy musielibyśmy być Matkami Teresami z Kalkuty. A kto by na te Matki Teresy, na ich utrzymanie zapracował?

2. Zanim coś zrobisz musisz się zastanawiać czy to nie złe... Chwilę, owszem. Ale nie rozważaj tego nie wiadomo jak długo. Zwłaszcza jeśli sprawy są błahe. Co może być złego w spotkaniu z przyjaciółmi,w wyjściu do kina albo w zjedzeniu czekolady? Nad tym się nawet nie trzeba zastanawiać. Nie mówię, ze masz się nigdy nie zastanawiać. Mówię, żebyś nie doszukiwała się zła w codziennych czynności. Zaufaj Bogu, ze nie czepia się byle czego...

3. Kosmici... Wątpliwości nie są grzechem. Grzechem jest zwątpienie. Możesz takie sprawy rozważać. To nic złego. Tak buduje się wiarę, czyni ja mocniejszą odporną na zarzuty. Bo już masz sprawy przemyślane...

4. Kłótnie  z bliskimi... Skoro się godzisz, przepraszasz, to nie ma mowy o grzechu ciężkim. Nawet jeśli nie zawsze przepraszasz, ale relacje wracaja do poprawnych. Pracuj nad spokojem, ale bez strachu, że chodzi zaraz o grzech ciężki. nie chodzi. Koniec, kropka :)

J.