mama 27.09.2014 19:40

Zawsze stawiałam sobie za cel mądrze wychować swoje dzieci w poczuciu wzajemnej miłości i szacunku. Mam problem z wychowaniem starszej córki. Nie słucha moich próśb ani nakazów czy zakazów, a ja chciałabym wypracować w niej posłuszeństwo. Dochodzą problemy z zachowaniem w szkole.., ciągła zazdrość o młodszą siostrę. Prawie każda próba rozmowy kończy się kłótnią , pyskówkami; a jak już nie panuję nad emocjami to zdarza mi się jej po prostu odwinąć i nie raz już dostała. Tylko, że ja mam potem wrzuty sumienia, i ciągle zastanawiam się nad tym czy to nie grzech tak karcić, swoje dziecko, które dane mi jest od Boga ? Czy takie surowe wychowanie jest grzechem ?

Odpowiedź:

Bicie w złości to na pewno nie jest dobra metoda wychowania. Zresztą chyba akurat bicie dziewczynek nigdy nie jest dobrym rozwiązaniem.... To co zrobić?

Chyba nie wiem. Nie wiem nawet ile starsza córka ma lat. Jedynym punktem zaczepieniem jest ta zazdrość o młodszą siostrę. No i to, że Pani chce w niej zaszczepić posłuszeństwo. Nie wiem ile córka ma lat, ale... Spróbuję...

Wydaje mi się, że posłuszeństwa nie zaszczepia się batem. Zmuszając do posłuszeństwa zazwyczaj osiąga się efekt wręcz odwrotny. No, chyba że się komuś przetrąci kręgosłup. Ale czy takie posłuszeństwo, wymuszone strachem, ma sens?

Bóg też tak nie robi. Gdy czytać Biblię widać, że na samym początku zrezygnował z tej metody. No bo i co z tego, że się go ludzie bali? Nawet potop niczego nie zmienił. Posłuszeństwo to owoc zaufania do tego, któremu ma się być posłusznym. A żeby takie zaufanie zdobyć, trzeba się trochę napracować. Więc Bóg zaczął historia z Abrahamem. Obiecał i obietnicy dotrzymał. Choć cierpliwość Abrahama została wystawiona na poważna próbę. Ale Bóg nie gniewał się, gdy przy całym szacunku do Boga, Abraham zaczynał powątpiewać. Bo to normalne....

Córka nie ma do Pani zaufania. I ma do tego przynajmniej dwa powody: bije ją Pani no i chyba faworyzuje młodszą. Przynajmniej  tak to Pani starsza córka widzi. Bo ta zazdrość chyba nie wzięła się znikąd. Więc traktuje Panią trochę jak wroga. Wydaje mi się, że trzeba teraz popracować nad tym, by tę chodzącą bombę, pełną złości i poczucia krzywdy rozbroić. Jak? Życzliwym słowem, okazaną czułością. Jeszcze zanim nastąpi eskalacja konfliktu. Niech jej Pani w tym, co można już z góry ustąpi. Niech poczuje, że nie musi z Panią walczyć, że Pani nie jest jej wrogiem. Po tych wszystkich zaszłościach pewnie nie będzie to zadanie łatwe. Ale z czasem może się udać...

Tak to bym widział... Dlaczego?

Jak napisałem nie wiem ile Pani córka ma lat. Ale dorastające dziewczyny, gdzieś tak od szóstej klasy, mają zazwyczaj jeden, poważny problem: nie lubią siebie samych. I rozpaczliwie walczą, by zrobić coś, dzięki czemu mogłyby się polubić. Bardzo więc szukają akceptacji otoczenia. Pewnie córka bardzo by tego i od Pani chciała. Nie oznacza to że powinna Pani zrezygnować z wszystkich wszystkich wobec niej wymagań, ale trzeba jakiejś serdeczności, zainteresowania tym co myśli, co czuje. Nie z perspektywy pouczającej matki, ale kogoś, kto wysłucha i zrozumie...

Jak napisałem wykopane rowy trudno może być teraz zasypać. Może się uda,  może nie. Na pewno warto zacząć od złożenia córce obietnicy, że już jej Pani nie uderzy...

Tak mi się wydaje...

J.