NN 18.09.2014 11:59

Szczęść Boże

Bardzo proszę o nieujawnianie mojego imienia oraz czasu trwania małżeństwa.
Jesteśmy z żoną małżeństwem od ponad (...) lat. Jeszcze nie współżyliśmy. Kilka rzeczy się na to złożyło. Na początku może skrępowanie. Także mój egoizm (o ile pamiętam, nie chciałem dać żonie ostatniej "mojej rzeczy" a więc seksualności, więc jakoś odwlekałem też z mojej strony rozpoczęcie współżycia. W każdym razie coś w tym stylu). Jednakże próbowaliśmy kilkukrotnie rozpocząć współżycie. Nie udało się. Żona czuła lęk przed współżyciem, ale dopiero w chwili, kiedy miało już dość do samego współżycia. Skutkiem tych wszystkich rzeczy jest to, że żona jest oziębła, nie czuje reakcji na bodźce seksualne. Jest jej z tym ciężko, mnie też.
Czy jedynym wyjściem z sytuacji jest jakaś terapia? Czy ewentualnie możemy stosować jakieś środki sprzedawane w aptekach bez recepty na pobudzenie seksualności u żony?

Inne pytanie: czy nie jest grzechem korzystanie z np. konta internetowego założonego z użyciem nielegalnego systemu? Oczywiście teraz system jest już legalny.

Bóg zapłać
NN

Odpowiedź:

1. Nie wydaje się, by stosowanie środków pobudzających seksualność u zony było w takiej sytuacji moralnie naganne. Ale nie sądzę, by przyniosło skutek. Tu problem chyba nie w tym, co się dzieje w narządach płciowych, ale co się dzieje w głowie. To może być jakiś uraz. Więc wizyta u specjalisty chyba by się przydała...

2. Na pewno nie jest to grzech.

J.