Maciej 16.11.2013 23:29

Witam. Pytanie moje jest dziwne, ale taka jest sytuacja, która to pytanie nasunęła. Otóż, czy jest to możliwe, by kandydat, który chce wstąpić do Seminarium Duchownego i zacząć w nim formację, jest od razu z niego wydalany z możliwości nawet udowodnienia sobie, przełożonym, a przede wszystkim Jezusowi, że czuje Głos, który go wzywa? Czy jest to normalne, gdy weźmie się pod uwagę, że teraz prawie w każdym chyba Seminarium jest coś takiego, co się nazywa Okres Propedeutyczny? Jak można pozbawić kandydata możliwości sprawdzenia swojego charakteru, zachowania, wiary, wytrwałości w stylu seminaryjnym, nie dając mu szansy na wykazanie się przez trwający 1 rok Okres Propedeutyczny? Czy tutaj winę ponosi kandydat, ze się zgłosił do Seminarium czy raczej przełożeni, którzy nie bacząc chyba na Najważniejszą Osobę - Chrystusa - sami decydują, jak należy postępować? Prosiłbym o możliwie szybką odpowiedź, gdyż ja sam osobiście uważam, iż w tym przypadku Moderatorzy wykazali się brakiem zaufania i okryli się hańbą.

Odpowiedź:

Od oceny powołania jest biskup.  A on deleguje do tego seminaryjnych przełożonych. Odpowiadający z łatwością może sobie wyobrazić sytuację, gdy ktoś albo w ogóle nie jest przyjmowany do seminarium albo wydalany z niego po paru miesiącach. I to zarówno gdyby chodziło o jakąś konkretną sprawę świadcząca o braku powołania, jak i "całokształt". Pewne sprawy widzi się od razu. Nie znaczy to, ze kandydat nie może przyjść gdy troszkę dojrzeje, ale naprawdę, niektórzy się ewidentnie do kapłaństwa nie nadają i dawanie im szansy tylko mocniej skomplikuje im życie.

A jeśli powołanie jest prawdziwe, taki człowiek wcześniej czy później księdzem zostanie...

J.