Gość :) 14.11.2013 12:32

Witam
Pozdrawiam odpowiadających. Kawał dobrej roboty:)
Mam takie pytanie: Czy po śmierci na zawsze będziemy z naszymi mężami lub żonami ?. Czy tam też będą obowiązywać śluby ? Bo trochę mnie to przeraża szczerze mówiąc. Mam zamiar wziąć ślub bo już nie chce żyć w grzechu . Dobrze mi z tym człowiekiem itp. ale go nie kocham taką miłością młodzieńczą ( i dobrze) i nic więcej nie chce bo to i tak dużo . Ale czy po śmierci to też obowiązuje? Czy też przechodzimy w inny wymiar, wielbienia naszego Boga i takie sprawy już nie będą mieć znaczenia już aż takiego? .Bo nie ukrywam , liczę trochę na to iż może spotkam tam moją prawdziwą miłość, z którą nie mogę być i chociaż będę go widywać, jak to jest?. Ale jeśli on będzie miał żonę , ale kiedyś kochał kogoś innego bardziej. Jak to będzie z tymi sprawami? Czy może po czyśćcu ( jak Bóg pozwoli chociaż na to )będziemy widzieć jaśniej, pełniej i w prawdzie i to będzie już bez znaczenia ? Hmmm....
Czekam na odpowiedź :) Może mi się i to trochę rozjaśni .
Pozdrawiam

Odpowiedź:

Pan  Jezus tak kiedyś powiedział (Łk 20, 34-36):

Jezus im odpowiedział: «Dzieci tego świata żenią się i za mąż wychodzą.  Lecz ci, którzy uznani zostaną za godnych udziału w świecie przyszłym i w powstaniu z martwych, ani się żenić nie będą, ani za mąż wychodzić. Już bowiem umrzeć nie mogą, gdyż są równi aniołom i są dziećmi Bożymi, będąc uczestnikami zmartwychwstania.

To jego słowa na pytanie saduceuszów, którego mężczyzny żona będzie kobieta, która za życia miała kilku mężów...

Wynika z tego chyba, ze instytucji małżeństwa jako takiej w niebie nie będzie. Trudno jednak, by nie przetrwała miłość. Może jakoś przemieniona, wydoskonalona, ale miłość. Bo trudno sobie wyobrazić, by ludzie, którzy kochali się na ziemi, w życiu wiecznym stali się sobie nagle obojętni... Ale też trudno - choćby dlatego, ze ktoś mógł mieć kilka mężów/żon uważać, że będzie to miłość zamknięta tylko na jedna osobę...

Jak więc dokładnie będzie? Nie wiadomo :)

A co do tego, ze chciałabyś spotkać w niebie swoją młodzieńczą miłość... Z czasem możesz już tak za tym nie tęsknić. Kiedyś spotkasz go na ulicy i być może uznasz, że właściwie prócz wspomnień już nic was nie łączy...

J.