Tomek 04.07.2013 20:57

Szczęść Boże
Na początku dodam, że jestem osobą o dość wrażliwym sumieniu, która dodatkowo cierpi na skrupuły co bardzo przeszkadza mi w spowiedzi a w przeszłości miała nerwicę. Często widzę grzech tam gdzie go nie ma. Moje pytanie dotyczy kwestii postanowienia poprawy. Od pewnego czasu kwestia ta bardzo mnie męczy. Od razu dodam, iż nie mam na sumieniu grzechów ciężkich. Staram się żyć zgodnie z przykazaniami. Po każdej spowiedzi przez jakiś czas bardzo boje popełnić nawet najmniejszy grzech. Gdy mi się przytrafi grzech od razu pojawia się poczucie winy, że nie dotrzymałem postanowienia poprawy. Pojawiają się myśli, że chodzenie w takim razie do spowiedzi nie ma sensu skoro popełniam te same grzechy. Jak poradzić sobie z tą sytuacją, z tym poczuciem winy.

Odpowiedź:

Problemem nie jest radzenie sobie z poczuciem winy. Korzeniem tego problemu jest chyba spojrzenie na Boga  samą siebie...

Człowiek o skrupulatnym sumieniu często kieruje się lękiem. Praca nad sobą, przynajmniej w przypadkach mniej zaawansowanych, powinna polegać na budzeniu w sobie odwagi, by kierować się oświeconym wiara rozumem. Bo to rozum podpowiada nam, że Bóg chce naszego zbawienia; że Jezus nie obrażał się na niedoskonałości swoich uczniów, zwłaszcza drobne. Nie ma racjonalnego powodu, by o Tym, który posłał swojego Syna na świat, by nas zbawił myśleć, że szuka pretekstu, by nas wysłać do piekła...

Drugim problemem, który często pojawia się u osób ze skrupulatnym sumieniem to silny egocentryzm, zapatrzenie w siebie, trochę niezdrowe pragnienie bycia doskonałym. Takie pragnienie jest zdrowe, gdy mobilizuje nas do przemiany życia. Niezdrowe, gdy jedynie wpędza w poczucie winy, jest powodem do niezadowolenia z siebie.... Lekarstwem jest powierzenie tego wszystkiego Bogu. Powierzenie się razem z wszystkimi niedoskonałościami. Trzeba nie ustając w wysiłkach by być lepszy zgodzić się, że nie jest się chodzącym ideałem. Trzeba Bogu pozwolić się kochać takim, jakim się jest. Myślenie "Bóg mnie będzie kochał, jak będzie miał za co, jak będę doskonała" jest pułapką. Bóg taki nie jest. Bóg kocha człowieka jakim ten człowiek jest. Mimo jego słabości...

Więc.. Pracuj nad sobą ale nie martw się, że coś Ci w tym względzie nie wychodzi. Gdy pewnego dnia uznasz, że wszystko wyszło będzie to znaczyło nie to, ze jesteś doskonała, ale że trzeba raczej zrobić solidny rachunek sumienia...

J.