Lucja 09.07.2012 19:53

Proszę o odpowiedź, bo pewna rzecz wydaje mi się niezrozumiała. Czy naprawdę możliwy jest pocałunek narzeczonych, w którym nie byłoby nawet cienia podniecenia? Z tego wynikałoby, że całowanie jest zawsze grzechem przed ślubem? Czy naprawdę jakieś podniecenie (nie bardzo silne, takie, nad którym się panuje), które się podtrzymuje, jest zawsze grzechem ciężkim? Jeśli tak, to co zrobić - w połowie pocałunku, gdy dojdzie do podniecenie, odpychać od siebie druga osobę?!

Odpowiedź:

Podniecenie bliskością drugiej osoby nie musi być zaraz podnieceniem seksualnym. Pocałunek między narzeczonymi powinien być wyrazem miłości, może zawierać tęsknotę za tym, żeby kiedyś być razem jeszcze bliżej, ale musi być jednocześnie powiedzeniem "jeszcze nie teraz". Nie może być formą szukania seksualnej przyjemności bez seksu...

Żadna linijka czy wagę się tego nie zmierzy, ale człowiek zna przecież swoje intencje, prawda?

J.