Karolina 06.07.2012 21:56

Trapi mnie problem istnienia na świecie zła. Skąd ono się wzięło? Szatan go nie stworzył, tylko wybrał. Dlaczego niektórzy ludzie nie mają innego wyjścia i ich życie od samego początku skazane jest na trwanie w grzechu? Mam na myśli okrucieństwo tego świata np. w Afryce, gdzie dzieci są wcielane do partyzanckich armii, uczone od małego zabijania, kiedy nie mają okazji poznać również dobra i móc wybrać. Zło było wpisane w życie ludzi np. starożytnych kulturach południowoamerykańskich, gdzie pogańskie wierzenia kazały im robić okrutne rzeczy, ale widać to również wszędzie dookoła.
Mój mąż zatrudnił niedawno młodego, 22-letniego chłopaka który po 4-letniej odsiadce w więzieniu chciał ułożyć sobie życie. Rodzice alkoholicy, okolica w której dorastał to popegeerowska alkoholowa szara rzeczywistość. Dopiero co urodził mu się synek. Chcieliśmy mu pomóc, byliśmy w kontakcie z jego dziewczyną. Chłopak naprawdę się starał, bardzo krytykował alkoholizm swoich rodziców, zdawało się że wie co powinien robić żeby wyprostować swoje życie, ale gdy tylko dostał jakieś pieniądze, np. na autobus, to od razu szedł je przepić i wdawał się w bójki. Długo nie pokazywał się w pracy, więc po którymś razie mąż musiał się z nim pożegnać. Wygląda na to, że nie można mu pomóc bo jest duchowo utopiony w bagnie, jakie zgotowali mu rodzice. I stąd moja rozterka, dlaczego te małe dzieci, które znalazły się w takim bagnie, czasem nie mają szansy poznać dobrej strony i tkwią w złu na zawsze?
Jeszcze jedno, czy ludzie którzy zabili Pana Jezusa, zrobili to z własnej wolnej woli, czy realizowali założony przez Pana Boga plan?
Jak to wszystko się ma do wolnej woli?

Odpowiedź:

Biblia uczy, że Bóg stworzył świat dobrym, a zło weszło na świat przez diabła. By wyjaśnić paradoks, że diabeł wydaje się tu stwórcą (zła) w teologii chrześcijańskiej istnieje koncepcja, które każe zło traktować nie tyle jako byt, coś realnie istniejącego, ale jako ubytek, pewien brak doskonałości. Na kształt dziury w skarpecie, która nie istniałaby, gdyby nie skarpeta; która jest ubytkiem, brakiem doskonałości skarpety.

Czy człowiek jest skazany na bycie złym prze okoliczności, w których żył? Nie. Problem chyba w przyzwyczajeniach. Tacy ludzie nauczyli się zła, piciem agresją odreagowywali swoje problemy ich rodzice, więc i oni tak próbowali. I skutkowało. Nawet jeśli chcą inaczej, nie mają przećwiczonych innych sposobów radzenia sobie  z życiowymi trudnościami. Dlatego tak łatwo powielają złe wzorce rodziców...

Chyba właśnie tak to działa. To jest właśnie to, co nazywa się demoralizacją. Trudno z niej wyjść, ale na pewno nie determinuje to woli w tym stopniu, by stanie się dobrym człowiekiem miało być niemożliwe....

J.