Marcin 05.02.2012 23:38

Szczęść Boże.

Jestem dwudziestoletnim homoseksualistą, który przechodzi teraz kryzys wiary. Od zawsze byłem wierny nauce katolickiej, ale teraz nie wiem, czego Jezus ode mnie wymaga i dlaczego. Otóż, co oczywiste, Kościół potępia zachowania homoseksualne i twierdzi, że sam homoseksualizm jest uleczalny. Odkąd odkryłem swoją seksualność szedłem tą drogą i tak uważałem. Ale teraz rodzi się we mnie rozgoryczenie - dlaczego w ogóle Bóg mnie stworzył? Z doświadczenia śmiem wątpić, że jest to choroba. I chyba już mnie nic w tej kwestii nie przekona. Moje życie polega na cierpieniu i oddalaniu od siebie ciągłych pokus, które powracają z większą mocą. Nie mogę przecież spełnić potrzeby bliskości z inną osobą, bo chciałbym, aby to był mężczyzna. Brakuje mi zrozumienia, ciepła, bliskości, a pozostaje tylko osamotnienie i niezrozumienie tego krzyża.
Teraz już nie mogę dalej się bronić i iść drogą wytyczoną przez Kościół, bo ona mnie niszczy. A że teraz poznałem sympatycznego mężczyznę, którego po prostu kocham, stoję na rozdrożu. Jeszcze nie współżyłem i w najbliższym czasie nie zamierzam. Chodzi mi tylko o ciepło. I to nie prawda, że miałem problemy rodzinne, bo pochodzę z katolickiej rodziny, która może być dla każdego marzeniem. Zastanawia mnie tylko, dlaczego Bóg tak pokręcił moje życie. Do tego źle się czuję nie ujawniając się przed rodziną i przyjaciółmi. Bo zawsze twierdziłem, że to niepotrzebne, bo to przecież choroba. Dlatego cały czas się modliłem, próbowałem trwać w czystości, służyłem z wiarą i pokorą do Mszy Św.
Teraz jednak wezbrała fala goryczy, a najgorsze, że przy mężczyźnie, którego kocham, czuję się po prostu szczęśliwy.
Wiem, że to nie jest tak, że Bóg nie chce naszego szczęścia, ale nie rozumiem dlaczego mam cierpieć nie ze swojej winy. I to nie jest tak, że nie ufam Bogu, po prostu nie mam sił iść ścieżką samotności przez życie. A przecież też chciałbym być heteroseksualny.
Do tego dlaczego kwestia homoseksualizmu przez księży jest traktowana tak brutalnie? Jakbym nie miał do czynienia z konfesjonałem regularnie, to chyba po niektórych komentarzach księży bym nigdy tak nie wrócił. Na szczęście zawsze wierzyłem, że to Bóg daje rozgrzeszenie, nie ksiądz, który jest człowiekiem i też niektórych rzeczy może nie rozumieć.

Czy ksiądz może odpowiedzieć takim językiem ludzkim, prostym, a nie tylko cytując Pismo Święte, że nie będę zbawiony i że to homoseksualizm to choroba?

Z góry dziękuję,
Marcin

Odpowiedź:

Problem w tym, że homoseksualizm jest choroba specyficzną. To nie tak, że wystarczą tabletki czy zabieg chirurgiczny i już wszystko będzie dobrze. Tu chodzi raczej o to, co siedzi w głowie, do czego człowiek się przyzwyczaił, jakich nabrał nawyków...

Przykład: palący papierosy często opowiadają, że problem z wyjściem z nałogu polega miedzy innymi na tym, że nie paląc nie widzą co zrobić z rękami. Dla niepalącego to problem trudny do zrozumienia. Z homoseksualizmem jest podobnie....

Trwanie w czystości...  Tak naprawdę to problem znany także osobom heteroseksualnym. Oni też muszą czekać, muszą przeboleć, że  ktoś ich nie kocha, że nie maja nikogo, że zona czy mąż zachorowali itd itp. Bywają też osoby defektami urody,  od których większość ludzi się odwraca... Skala problemu może w jednym i drugim wypadku nie jest taka sama, ale też jest...

Dlaczego Bóg to na Ciebie dopuścił.... Nie znam odpowiedzi na to pytanie. Podobnie jak bałbym się mówić, czemu ktoś urodził się niewidomy, inny stracił w wypadku nogi, jeszcze inny został okrutnie okaleczony przez bandytę...

Co robić? Możesz być naprawdę wielki. Bóg dał nam przykazanie "Będziesz miłował Pana, Boga swego".... Ty, rezygnując z tego co Cię pociąga, a co jest grzechem, możesz Bogu dać wyjątkowo wiele miłości...

J.