Gość 18.08.2011 20:47

Witam. Jest sobie osoba która chce wstąpić do kamedułów. Ale jej się tego zabrania i utrudnia - czytaj ojciec przeor i mistrz nowicjatu nie chcą jej przyjąć do zakonu. I trwa to kilka lat. W moim ponad 9 lat. Potem chcą mnie przyjąć. Międzyczasie poznaję dziewczynę. I zaprzyjaźniam się. I zaczyna się między nami układać. Zakon mówi nie. I kiedy zakon mówi tak, co robić. W sercu rozdwojenie. Z jednej strony walczyłem ponad 9 lat o to by zostać kamedułą, z drugiej... Żenie się i już na ślubie wiem że źle robię. Ba będąc w narzeczeństwie przyjeżdzam do Krakowa. Mam dzieci, żonę i nie ma dnia, godziny bym nie myslał o kamedułach... Czy to powołanie? Co jest moim powołaniem? Wiem że nie ma dla mnie odwrotu. Nie można cofnąć czasu, nawet gdy się rozwiodę kameduli i tak mnie nie przyjmą bo nie ma czegoś takiego jak rozwód kościelny. Jedyną nadzieją dla mnie jest zostanie wdowcem. Wtedy będę mógł wstąpić do kamedułów. Ale czy można modlić się o śmierć żony i dzieci by zostać kamedułą??? Może Bóg ma wobec mnie plan którego ja nie znam i którego nie poznam...

Odpowiedź:

Skoro Bóg w sakramencie małżeństwa pobłogosławił Panu, to Pana powołaniem jest małżeństwo. Proszę to powołanie - męża i ojca - dobrze wypełnić. A modlić sie Pan też może...

J.