Seweryn 11.02.2011 21:21

Witam. 3 lata temu wziąłem ślub, nie mamy jeszcze z żoną dzieci. Mój problem polega na tym, że moja żona strasznie się od tego momentu zmieniła. Kiedyś była zadbaną, ładną kobietą, schludnie sie ubierała, miała delikatny makijaż. Razem spędzaliśmy aktywnie czas np. jeżdżąc na rowerze. Teraz wszystko stało się inne. Żona chodzi ciągle w rozciągniętym, poplamionym dresie, nie maluje się w ogóle, włosy myje raz na tydzień i aż przykro mi to pisać, ale dość nieładnie pachnie. Zamiast spędzać ze mną czas woli oglądać wszystkie możliwe seriale w TV i jeść kolejna paczkę chipsów przez co przytyła już prawie 15 kg. Chciałem z nią o tym porozmawiać delikatnie to tylko usłyszałem że popełniam straszny grzech, bo obiecałem że ją będę kochał bez względu na wszystko, nawet jak straci swoja urodę i że kłamałem mówiąc że najważniejszy jest charakter oraz że powiedziała wziąłem z nią ślub tylko dlatego że była ładna. Nawet na urodziny chodzi niepoczesana, w byle jakich ubraniach, bo jak sama mówi ma już męża, a mąż ma obowiązek kochać mimo wszystko...
Moje pytanie więc brzmi: Czy na prawdę moja żona ma rację?? Czy to, że zacząłem ją tak postrzegać i mi przeszkadza jej wygląd jest takim ciężkim grzechem?? Ja ja kocham i nie wymagam od niej aby była piękna, ale żeby chociaż dbała o higienę i ubrała coś lepszego niz naciągnięty, przepocony dres... Kupiłem jej ostatnio ładną sukienkę to jej nawet nie przymierzyła tylko wrzuciała do szafy, mimo że ją o tą przymiarkę prosiłem... Prosze o pomoc bo jestem zagubiony i nie wiem co robić w tej sytuacji. Czy ja naprawdę jestem egoistyczny i grzeszny i nie akceptuje jej takiej jaka jest??

Odpowiedź:

Na pewno to, że oczekujesz od żony podstawowej dbałości o wygląd nie jest grzechem. Kochasz ją jaka jest, ale o9na tez powinna Cię kochać. pielęgnować miłość, która jest między wami. Tymczasem, z tego co piszesz, wynika, że sobie odpuściła. To jej można teraz zarzucić brak miłości. Bo nie dba o to, żeby się podobać, bo - jak mówi - ma już męża i teraz może już wszystko. Czyli tak faktycznie traktuje Cie jak zdobycz, jak głupiego naiwniaka, nie jak kochanego męża. Na pewno nie jest to wyraz miłości...

Trudno radzić, co powinieneś w takiej sytuacji zrobić. Ale na pewno nie musisz czuć się winny, gdy zarzuca Ci, ze masz ja kochać jaka jest. Ona Tobie też ślubowała miłość...

J.