Pytajnik 11.03.2011 15:47

Okazja do grzechu.

Na jednej ze stron, których autorzy najwyraźniej nawiązujuą do lefebrystów lub nimi są znalazłem tekst, w którym zawarte są następujące tezy:

Wyrozniamy dwa rodzaje okazji do grzechu:
1. Dalszą - gdy przeciętnego człowieka rzadko doprowadza do grzechu, ale konkretnego człowieka doprowadza często (np. przechodzenie koło baru w przypadku alkoholika).
2. Bliską - gdy przeciętnego człowieka często doprowadza do grzechu (nie liczy się to, czy może jakiś konkretny człowiek jest na taką okazję bardziej odporny).

Dalej pada stwierdzenie, że obu okazji należy się wystrzegać, chyba że istnieje ważna potrzeba, ale o ile dalszej muszą tylko ludzie, którzy mają szczególną sytuację (np. alkoholik przy przykładzie z barem), to bliskiej muszą już wszyscy bez wyjątku.

Czy rzeczywiście takie jest nauczanie Kościoła? Czy Kościół nie bierze pod uwagę, że dla jednych jakaś sytuacja jest bliską okazją, a dla innych nie jest żadną? (Jak choćby to, o czym pisał Odpowiadający - że dla niektórych reklamy strojów kąpielowych na stronie Gościa Niedzielnego są okazją do grzechu, a dla innych nie).

Czy to nie jest tak, że po prostu dla każdego co innego będzie okazją do grzechu? Czy rzeczywiście przyjmuje się kryterium "przeciętnego (statystycznego) człowieka"? "Bóg urojony" Dawkinsa dla przeciętnego człowieka może być okazją do odrzucenia wiary, ale przecież chyba nie można dojrzałym katolikom zabronić mierzenia się z tą książką?

Bardzo proszę o odpowiedź.

Odpowiedź:

Okazji do grzechu należy unikać. Zawsze. I to tym usilniej, im bardziej prawdopodobne jest, ze się z tej okazji skorzysta. Rada o unikaniu okazji dalszej i bliższej ma wiec jak najbardziej swoje uzasadnienie.

Dziś w teologii moralnej unika się takich rozróżnień. U skrupulatów rodzą one pytania o definicję jednej i drugiej i zastanawianie się, czy to już była ta okazja czy jeszcze inna; czy w związku z tym jest grzech czy go nie ma. Natomiast intuicja tego rozróżnienia jest jak najbardziej słuszna.

J.