matimateo89 22.08.2010 15:11

Komentarz do odpowiedzi na moje pytania z dnia 18.07.2010.

1. "Piekło nie jest karą w sensie odwetu. Raczej człowiek sam siebie karze." - ok, ale to nie ma znaczenia. Chodzi o treść, a nie formę. Nawet jeśli uznamy ryzykowną tezę, że to nie Bóg karze człowieka, tylko człowiek karze sam siebie, to niewyjaśnione pozostaje, dlaczego owa kara jest tak rażąco niewspółmierna w stosunku do skali popełnionych czynów. Nawet jeśli człowiek sam siebie skazuje na piekło, to już kształt pobytu w piekle został ustalony przez Boga. Przypominam: 70 lat życia i WIECZNE potępienie. Na ten temat nie odpowiedział ksiądz ani słowem, choć było to meritum mojego pytania.

2. Tu nie chodzi o to, że żona ponosi jakąś winę. Załóżmy że zaczęłaby ona rozmawiać z mężem i ostatecznie małżonkowie ustaliliby kompromis, "jedno zbliżenie na tydzień". Tylko czy to naprawdę miałoby sens? Dla męża raz na tydzień będzie za rzadko, natomiast żona będzie się zmuszała do seksu. Będzie udawała że jest jej dobrze, albo będzie leżała w łóżku jak kłoda. I ja nie miałbym do niej o to pretensji. Po prostu ma bardzo niskie libido i tyle. Taka się urodziła i nic na to nie poradzi. Kochanie się z mężem "na siłę" nic dobrego by nie przyniosło. Nie wiem jak było w tym konkretnym przypadku, ale pewne jest, że małżonkowie popełnili przed ślubem brzemienny w skutkach błąd, bo zlekceważyli to, jak istotna jest bliskość cielesna. Nie mogę pojąć, jak wyglądał ich związek przed ślubem, jeśli dopiero po fakcie odkryli, że ich potrzeby są diametralnie różne. Wygląda na to, że nie współżyli do ślubu, że nie poznali swoich potrzeb i, w końcu, że w ogóle na te tematy nie rozmawiali! Zawiniła przede wszystkim komunikacja, ale trzeba też głośno powiedzieć, że gdyby ci ludzie dopuszczali współżycie przed ślubem, wcześniej wykryliby problem.
A co do zmienności temperamentów... Jeśli ktoś szuka kandydatki na żonę, to nie myśli sobie: "Prędzej czy później kobieta i tak i tak się zestarzeje, więc nie będę zwracać uwagi na urodę. Wezmę ślub nawet z taką która mi się kompletnie nie podoba, byle była dobrym człowiekiem". Nigdy tak nie ma. Uroda, oczywiście, przeminie. Nic na to nie poradzimy. Ale dopóki jest, trzeba się nią cieszyć. Więc szukajmy ludzi z podobnym temperamentem. Jeśli się z czasem zmieni - trudno. Przynajmniej będziemy mieli świadomość, że przez pierwsze 10-20 lat było dobrze.

3. To, że wikipedia bywa nieobiektywna też jest ryzykowną teorią, a w przypadku wskaźnika Pearla chybioną. Proszę zwrócić uwagę: wg wikipedii skuteczność NPR wynosi 3-25. Wg informacji ze strony do której ksiądz mi podał linka 3,3-35. Czyli różnica niewielka, a nawet wikipedia daje NPR nieco większą skuteczność. Natomiast NPR przegrywa z antykoncepcją sztuczną zarówno w kategorii "skuteczność teoretyczna", jak i w kategorii "skuteczność realna". Jeśli zrobimy badanie na ludziach, którzy "skrupulatnie przestrzegali wszystkich zaleceń dotyczących stosowania danej metody" (patrz tabelka na wikipedii), wskaźnik Pearla dla NPR wyniesie 3. Każda sztuczna antykoncepcja jest wtedy skuteczniejsza. Tylko że w praktyce bywa różnie. Dlatego wikipedia podaje skuteczność przy "typowym użyciu". I znowu NPR pozostaje daleko w tyle: wskaźnik wynosi aż 25. Tak więc to, o czym pisze ksiądz nie ma dla sprawy znaczenia. NPR przegrywa z antykoncepcją sztuczną w każdym z przypadków. Ponawiam więc prośbę o sprostowanie.

Pozdrawiam!

Odpowiedź:

1. Jeśli ktoś na złość babci odmraża sobie uszy to winna jest babcia? Kościół mówi o piekle jako samowykluczeniu się ze wspólnoty z Bogiem. Czeka ono człowieka, który świadomie i dobrowolnie w ważnej sprawie łamie Boże prawo i do końca życia tego nie żałuje. I wedle wszelkiego prawdopodobieństwa, nie żałują tego także będąc w piekle. To ludzki wybór. O jakiej niesprawiedliwości Boga mówisz? 

2. Ile razy trzeba współżyć przed ślubem, żeby sprawdzić temperamenty? Wystarczy 8? Osiem razy, powiedzmy w ciągu pół roku.... Tak niewiele sprawdzisz. To trzeba - powiedzmy - 365 razy? 

Współżycie seksualne to bardzo delikatna sprawa. Zwłaszcza dla kobiety. Piszesz "Więc szukajmy ludzi z podobnym temperamentem. Jeśli się z czasem zmieni - trudno. Przynajmniej będziemy mieli świadomość, że przez pierwsze 10-20 lat było dobrze". A gdy tego seksu będzie  niej, nie będzie Ci dobrze? Kobieta jest tylko po to, żeby był seks? A innych potrzeb mężczyzna nie ma? Na przykład bliskości, wsparcia, porozmawiania z kimś miłym... I musisz bardzo uważać. Bo jeśli mają lat 25 macie podobne temperamenty (wiesz, bo to wypróbowaliście) może się okazać, ze za 20 lat ona będzie miała znacznie większy apetyt, a Ty mniejszy. Ciekawe jak się będziesz czuł gdy Ci będzie dawała odczuć że jesteś marny w łóżku...

No i co ważne. Współżycie to możliwość poczęcia. Tym większa im więcej razy do współżycia dochodzi. Znasz wskaźniki Paerla, bo o tym jest trzecie pytanie. A dziecko będzie prawdziwe, nie na próbę...

3. No właśnie. Rozmawiajmy uczciwie. Moja odpowiedż była ripostą na Twoje stwierdzenie: "Na koniec ostatnia sprawa. Tutaj http://zapytaj.wiara.pl/pytanie/pokaz/86683 pisze ksiądz: "Kościół zawsze zaleca stosowanie metod naturalnych. One naprawdę są skuteczne. W każdym razie nie mniej, niż metody sztuczne...". Nie wiem czy wynika to z niewiedzy, czy chęci podkoloryzowania niekorzystnych faktów, natomiast prawdą jest że skuteczności NPR daleko do skuteczności środków sztucznych."

Wedle podanych w Wikipedii wskaźników dobre stosowanie metod naturalnych daje takie same skutki jak dobre stosowanie prezerwatywy. I jest nieco tylko mniej skuteczne od pigułek. Za to bardziej od niektórych innych środków. Dlaczego więc piszesz, że skuteczności NPR daleko do skuteczności środków sztucznych? Kto tu koloryzuje? Dlaczego ta jedna metoda jest wyśmiewana i uważana za nieżyciową, a wszystkie inne są niby OK? Że w praktyce wypada gorzej? No tak. Choć wypada i tak nieźle przy prostej w użyciu prezerwatywie i ciut lepiej od środków plemnikobójczych (nie są, przynajmniej do niedawna nie były stosowane jedynie w prezerwatywach). Problem w tym, ze prezerwatywę czy pigułkę zalecić znacznie prościej, niż nauczyć ludzi obserwacji własnego ciała. 

Ostatnio pojawiła się w telewizji ciekawa reklama. Specyfiku, który ma być antidotum na związane z zażywaniem pigułek antykoncepcyjnych sensacje. Tycie, nudności, obniżone libido. Paradoksalnie, ta reklama jest antyreklamą antykoncepcji. No bo jeśli stosowanie metod naturalnych daje tylko nieco mniejsze zabezpieczenie, a nie powoduje tycia, nudności i obniżenia libido, to może jednak nie warto? Zwłaszcza, ze za te środki trzeba sporo płacić. 

Tak, zdecydowanie rozmawiajmy o tym problemie uczciwie. I nie koloryzujmy. 

J.