Gość84 13.05.2026 09:28
Co się liczy po śmierci? Suma dobrych i złych czynów ( wyspowiadanych), czy stan duszy? Chodzi o to, czy jeśli popełniłem grzechy , których nie mogłem fizycznie naprawić ( zniszczyłem małżeństwo, byłem nieobecnym ojcem, współżyłem z prostytutkami, byłem agresywny itp.), ale się z nich wyspowiadałem, zmieniłem życie, starałem się odtąd żyć jak najlepiej, ale pewnych rzeczy nie mogę cofnąć, naprawić, to czy choćbym odtąd żył pobożnie i był dobry dla innych, to i tak będę musiał to "naprawić" po śmierci poprzez karę doczesną, czyścieć, konfrontację z tymi skrzywdzonymi osobami ( ich duszami), czy Bóg tak nie rozlicza i każdemu daje szansę na Niebo bez czyścca? Święty Paweł był mordercą, wielu innych świętych miało straszne rzeczy na sumieniu , a jednak jako święci chyba poszli od razu do nieba. Jak to jest?
Hm. Kościół uczy, że po śmierci odbywa się sąd szczegółowy, a po nim jest albo niebo bezpośrednio, albo pośrednio, przez czyściec, albo piekło. A potem ma nastąpić sąd ostateczny, zmartwychwstanie ciał i życie wieczne...
Kto wierzy w Jezusa na pewno może liczyć, że czy bezpośrednio czy pośrednio, przez czyściec, trafi do nieba. O ile wierzy naprawdę, bo trwanie w grzechu ciężkim za przejaw autentycznej wiary trudno uznać. Na czym jednak polegać będzie oczyszczenie w czyśćcu?
Tego do końca nie wiemy. Wydaje się, że chodzić będzie o dwie rzeczy. Po pierwsze o naprawienie tego zła, które na ziemi człowiek popełnił i nie naprawił. Jak? Czy to będzie jakaś konfrontacja z tymi, których skrzywdziliśmy? Trudno powiedzieć. Na ziemi też nie zawsze potrafimy uczynione zło naprawić wprost. Np. zabójca: życia swojej ofierze nie przywróci. Naprawiać to zło może np. służąc innym, podejmując uczynki miłosierdzia... Czy tak naprawi do końca? Jeden Bóg wie... Albo złodziej: w czyśćcu np. samochód nikomu potrzebny pewnie nie jest. Złodziej samochodów raczej więc nie będzie oddawał okradzionemu jakichś rzeczy materialnych... Ale już np. takie oszczerstwo: można przypuszczać, że trzeba będzie się do kłamstwa przyznać... Ale - zaznaczmy to wyraźnie - nie wiemy jak to będzie wyglądało.
To po pierwsze. A po drugie... W czyśćcu nie chodzi tylko o naprawienie zła, ale chyba też o uznanie, że.. zło jest złem. Pan już to w wymienionych przez siebie przypadkach uznał, ale zwróćmy uwagę, że tak wcale być nie musi. Ot, jest sobie człowiek chciwy. Nikogo specjalnie tą swoją chciwością nie skrzywdził, ale pieniądze zawsze były dla niego najważniejsze; bardzo pragnął ich posiadać. Czy po śmierci tak nagle zmieni zdanie? Chyba będzie się musiał nauczyć, że jednak nie są. Albo człowiek pyszny: nic takiego złego nie zrobił, ale czy samochwała, pyszałek, nadaje się do nieba? Nie bolałoby go, że nie jest najważniejszym spośród ludzi? Musi przed niebem zmienić myślenie. I na tym właśnie też może polegać czyściec.
J.