Paweł 12.05.2010 19:21

Szczęść Boże!
Na wstępie chciałbym podziekować za wspaniałą stronkę zapytaj.wiara.pl, dzięki której rozwiałem swoje niektóre wątpliwości.
Ale do rzeczy... Przypomniałem sobie, że dawno temu, w wulgarny sposób zwróciłem się do kolegi. Podobnych sytuacji (inni ludzie)mogło być więcej. Ile? Nie pamiętam, w kazdym razie niedużo. Czy się z tego spowiadałem? Też nie pamiętam. Nie uważałem tego za wielki grzech.
Ostatnimi czasy także zdarzały się sytuacje, w których brzydko wyrażałem się o bliźnich. I w oczy i sam do siebie. Z tą różnicą, że z tych grzechów spowiadałem się. A spowiadałem się tak: nie szanowałem bliźnich, źle się o nich wyrażałem.
I teraz pytania. Czy dawne grzechy (kolega, bliźni) zostały mi wybaczone przez ostatnie spowiedzi, czy też muszę je wyznać dodatkowo? Czy wyznając je, nie naduźyję zaufania Pana Boga, który (być może) już mi te grzechy odpuścił? Czy w prawidłowy sposób sformuowałem grzech?
Całkiem niedawno, dzięki Waszej stronce, uświadomiłem sobie jak wielki grzech popełniłem. Jeżeli trzeba, grzechy wyznam, chciałbym tylko otrzymać odpowiedź. Z góry wielkie Bóg zapłać.
Dodam tylko na koniec, że skończyłem juz w wyzwiskami. Ten etap już jest u mnie zamknięty i nigdy do niego nie wrócę. I to dzięki Wam.
Szczęść Boże.

Odpowiedź:

1. Dziękuję za dobre słowo.

2. Wulgarne odniesienie się do kolegi niekoniecznie jest grzechem ciężkim. Oceń to sam. Ale skoro to było dawno, pewnie też dawno się pogodziliście , to nie ma do czego wracać. Zawsze też możesz o to spytać spowiednika...

3. Takie sformułowanie grzechu nie jest do końca jasne. Na przyszłość mów, ze się wulgarnie wyrażałeś o innych. Ale trudno uznać, że coś zataiłeś. Istota zła została w tym ujęta...

J.