Grzegorzpolska1 23.03.2010 20:43

Witam,
Przejrzałem wiele odpowiedzi na pytania o piractwo i jednak w dalszym ciągu pewne sprawy mnie męczą. Mianowicie.
Zgadzam się, że muzyka, czy książki należą do kultury. Ale czy gry wideo należą? Moim zdaniem nie do końca, jest to czyste zarabianie pieniędzy na "współczesnej" rozrywce (a może się mylę...). W jednej z odpowiedzi doczytałem się zdania, że autorzy celowo nie zabezpieczają swoich programów, dzięki czemu wiemy, że korzystają z piractwa. Grę skopiować może każdy, jednak producenci konsol jak Sony, czy Microsoft walczą z tym problemem każdego dnia, przykładem może być konsola PS3, której do dziś nie da się z pewnych względów złamać. Firma Microsoft ostatnio na terenie Polski ogłosiła konkurs "Nie przerabiam, nie kradnę". Tak więc producentom zależy na tym, aby oprogramowanie nie było kopiowane.

W innej zaś odpowiedzi przeczytałem, że nad encyklopedią pracuje setki osób - naukowców, więc ich praca kosztuje. Nad grami pracuje w większych korporacjach zazwyczaj po kilka tysięcy osób, tworząc jedną grę nawet 3-4 lata. A sama faza produkcji plus rozprowadzenie po świecie również kosztuje.

Mówi się wiele o tym, że dużo się bierze za gry, co ma zwrócić straty poniesione przez piratów. Producenci prowadzą specjalne akcje, dzięki którym gry w danym momencie mogą kosztować o nawet 100 zł mniej, niż podczas premiery.
Nie będę się więcej rozpisywał, bo już i tak chyba za dużo napisałem, ale męczy mnie to, czy w świetle tego wszystkiego nielegalne kopie (cały czas mówimy o grach) to na pewno grzech lekki? Przepraszam za rozpisanie się i pozdrawiam.

Odpowiedź:

Odpowiedzi zamieszczone w tym serwisie na temat piractwa komputerowego są w głównej mierze zaproszeniem do samodzielnego myślenia. Nie ostateczną oceną zjawiska. A o grach odpowiadający zdaje się w tych szerszych odpowiedziach wcale nie pisał. O programach, muzyce, filmach - owszem. Wpisanie do wyszukiwarki frazy "gry komputerowe piractwo" nie daje żadnych wyników. "Gry komputerowe" - 14. Ale żadna z n ich nie dotyczy kwestii piractwa, tylko "moralności bawienia się w złe rzeczy"

Jest oczywiście różnica między grą, w której zabezpieczenie twórca włożył sporo wysiłku, a grą, która zabezpieczeń nie ma wcale albo prawie wcale (dawniej takie bywały, a przecież niektóre z tych odpowiedzi mają już wiele lat). Dziś Microsoft - na grach odpowiadający dziś już zupełnie się nie zna - chroni swoje produkty nie tylko koniecznością przepisania kodu z pudełka czy naklejki, ale także wymaga aktywacji produktu, co skutecznie ogranicza możliwość nielegalnego korzystania. Był jednak czas, że dla użycia programu Word czy jego konkurenta, WordPerfecta, wystarczało skopiować jeden katalog z jednego komputera na drugi. Więc zabezpieczeń nie było żadnych. I to wtedy - jeśli odpowiadający już czegoś po latach nie pomylił - firma ta zyskała dominującą role na rynku...

Jeśli więc firma należycie chroni swój produkt, a pirackie wersje są wynikiem działań specjalistów od łamania zabezpieczeń, wtedy oczywiście trudno korzystanie z czegoś takiego usprawiedliwiać. Odpowiadający używał argumentu: "chcącemu dnie dzieje się krzywda". W takim wypadku nie ma chcącego.

Jak już wspomniałem, odpowiedzi których udzielałem dotyczyły głównie muzyki, rzadziej filmów i oprogramowania "normalnego", nie gier. Z biegiem czasu do tego pierwszego zaczęły się sprowadzać odpowiedzi. Nie można ich bezmyślnie przenosić na inne dziedziny regulowane prawem własności intelektualnej.

Proszę też zwrócić uwagę, ze od 2002 roku - od tego czasu odpowiadam na pytania w tym serwisie - radykalnie staniało legalne oprogramowanie "podstawowe". I zostało znacznie lepiej zabezpieczone, niż DOS, Windows 3.11, Windows 95 czy Windows98. Mamy też całkiem darmowe systemy operacyjne spod znaku Linuxa - i to takie rzeczywiście dobrze działające - co mocno stępia argument, że używanie Windowsa jest konieczne do tego, by uczestniczyć w kulturze. Mamy tez cała masę darmowych alternatyw dla płatnego oprogramowania. To wszystko też ma wpływ na ocenę działalności piratów. Dlatego pytania i odpowiedzi z czasem koncentrowały się ma muzyce, ciągle niezabezpieczanej. I ciągle relatywnie drogiej choćby w porównaniu z filmami. Ale o grach odpowiadający tu nie pisał. Bo rzeczywiście, są średnio potrzebne by uczestniczyć w kulturze...

J.