olka123 18.03.2010 16:10

Mam ponad 20 lat. Do niedawna moje życie religijne wyglądało tak, że chodziłam do kościoła ale sakramenty Komunii św. i pokuty to były rzadkością-to z kilku powodów z których sobie niedawno zdałam sprawę. Teraz próbuję wszystko jakoś wyprostować i żyć w stanie łaski uświęcającej. A pytanie dotyczy podniecenia. Ponieważ dopiero teraz między innymi umiałam się przyznać przed sobą do masturbacji bo do tej pory się usprawiedliwiałam i dlatego pewnie budzi to we mnie taki niepokój. Chodzi mi o to, że modlitwa (wcześniej to już całymi okresami się nie modliłam), Msza św. zaczły mi po prostu sprawiać radość a później pojawiło się podniecenie. Gdzieś przeczytałam, że nie jest grzechem jeśli tego nie akceptujemy, co to wogóle znaczy? Zaczęłam się tym przejmować a to wcale nie pomaga, jeszcze dodatkowe nerwy, mam teraz wątpliwości czy powinnam przystępować do Komunii Św.
Chciałam się jeszcze zapytać o jedno, może to naiwne, ale nie zdawałam sobie sprawy z tego że chodzę z grzechami cięż kimi do Komunii św. miałam wątpliwości do swoich uczynków ale tego to niepowiedziałam, na ostatniej spowiedzi powiedziałam o tym, że mam wątpliwości co do spowiedzi ,że się usprawiedliwiałam i nie mówiłam, o swoich zaniedbaniach, a dostałam rozgrzeszenie. To nie było świętokradztwo skoro nie kazano mi odbyć spowiedzi generalnej?
Dziękuję z góry za odpowiedź

Odpowiedź:

1. Nie każda odczuwana przyjemność jest przyjemnością seksualną, nie każde podniecenie jest podnieceniem seksualnym. Sprawianie sobie "nieseksualnej" przyjemności nie jest zazwyczaj żadnym grzechem (chyba ze np. obżarstwa) i podniecanie się np. meczem też.

Gdy podniecenie seksualne pojawia się mimo woli trzeba nad nim zapanować, a nie wchodzić w nie głębiej . I tyle.

2. Tę kwestię wyjaśnij ze spowiednikiem. Odpowiadający w serwisie internetowym, poza sytuacjami ewidentnymi, nie powinien o ważności spowiedzi się wypowiadać.

J.