Stefania 07.02.2010 21:24

Czy istnieje jakaś granica określająca wiek osób zobowiązanych do uczestniczenia w niedzielnej mszy świętej? Moi rodzice są już wiekowi, ale na tyle sprawni, że można ich dowieźć samochodem do kościoła, jednak w obecnej sytuacji, kiedy zima nie daje za wygraną i samo dojście z samochodu do drzwi kościoła stwarza niebezpieczeństwo (np. upadku na lodzie) zastanawiam się czy jest to rozsądne. Jeżeli jest jakiś zapis dotyczący tej kwestii w dokumentach Kościoła (np. Katechizm tego nie określa - o ile się nie mylę) to proszę o podanie gdzie mogę go znaleźć.

Odpowiedź:

Jakiegoś jednoznacznego zapisu w tym względzie nie ma. Trochę to zależy od samopoczucia owych starszych osób, ich stanu zdrowia no i właśnie pogody. Wiadomo, że wiosną, latem starszym łatwiej się dostać do kościoła; zejść po schodach, przejść się kawałeczek po ulicy, wsiąść do samochodu.

W praktyce najlepiej porozmawiać z rodzicami i wspólnie z nimi podjąć decyzję: tej niedzieli jedziemy, tej jednak nie. Bez lęku, że jeśli z obawy przed skutkiem takiej eskapady nie pojedzie się do kościoła, to popełni się grzech...

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać