Sandra 25.12.2009 19:36

Szczęść Boże!
Mam pytania, które nurtują mnie i wielu moich znajomych, dotyczą one współżycia i mieszkania z partnerem przed ślubem. Słyszałam opinie kilku księży na ten temat i były one podzielone-albo było stanowcze 'nie', albo próba zrozumienia i wyjaśnienia, albo 'podział' na pary planujące wspólną przyszłość i przelotne związki. No i komu wierzyć?

Wg mnie niesprawiedliwe jest mówienie, że współżycie dwóch kochających się osób, które chcą wziąć ślub, traktują związek poważnie jest niedopuszczalne, skoro współżyją też osoby, które, przepraszam za określenie 'zaliczają' kolejnych partnerów. Jak można tak samo traktować te dwie sytuacje? Ślub to koszty-sama ceremonia w kościele także kosztuje, wiadomo jest to jedyny dzień w życiu, najważniejszy i warto spędzić go uroczyście, choćby na obiedzie z rodziną i najbliższymi znajomymi-a to kolejny koszt.. Nie każda para może szybko uzbierać pieniądze na tą okazję.
Zastanawiam się dlaczego te dwa przypadki są 'rozpatrywane' tak samo.. I dlaczego są księża, którzy mają inny pogląd na tę sferę.. I także, gdzie w Piśmie Świętym jest ujęte, że współżycie i mieszkanie razem jest grzechem? Skoro jest tam wiele 'przenośni', to skąd to wiadomo?

Pozdrawiam i z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź:

W Piśmie Świętym napisano" nie cudzołóż" Dopóki przez zawarcie małżeństwa dwoje ludzi nie staje się jednym ciałem, łoże ich ukochanego/ukochanej nie jest ich łożem....

Może odpowiadający jest nieczułym na ludzkie problemy draniem, ale tłumaczenie, że na ślub brak pieniędzy uważa za zwykłą wymówkę. Można się starać zorganizować uroczystość najmniejszym z możliwych kosztów - ciasto na które zaprosi się najbliższą rodzinę, jak na urodziny. Albo zrezygnować z niej wcale. Przecież to nie ma znaczenia, czy się takowa uroczystość odbędzie. Zresztą uroczysty ślub, kiedy młodzi mieszkali już ze sobą przed ślubem, biały strój panny młodej, biały welon i udawanie, ze dopiero dziś zaczynają wspólne życie to kpina i parodia z tego, o co w weselu chodzi. Jeśli jednak dla kogoś problemem jest, ze nie ma wesela, a nie jest problemem trwanie w związku cudzołożnym, to chyba nijak się go nie da przekonać. Ot, po prostu, kwestia priorytetów...

Nikt nie stawia znaku równości między osobami szukającymi erotycznych przygód a młodymi, którzy współżyją planując ślub. Niejeden spowiednik słysząc wyznanie o współżyciu seksualnym, a nie będąc pewien, wprost o planowanie ślubu zapyta. Ale jedna i druga postawa są grzechem ciężkim. Tak jak jest grzechem ciężkim zarówno pobicie człowieka tak, ze wylądował w szpitalu, jak i to, ze po pobiciu znalazł się w kostnicy.

A swoją drogą - odpowiadający pozwoli sobie na złośliwość - co by było, gdyby Kościół takie mieszkanie razem przed ślubem uznawał za małżeństwo i nie pozwalał potem takim ludziom na ślub z kim innym... Szkoda słów...

J.