beata 09.07.2009 21:29

Wiem, że pytanie o ściąganie muzyki z internetu było zadawane wiele razy, ale chcę tylko zapytać, czy dalej nie ma oficjalnej opinii Kościoła w tej sprawie?
Niektórzy księża czy teologowie uważają to za kradzież (więc grzech), a inni nie. I właściwie nie wiadomo, co myśleć...

Odpowiedź:

Nie, nie ma. Najczęściej przyjmuje się, że złe jest zarabianie na takim procederze. W punktach przedstawmy jeszcze raz najważniejsze zastrzeżenia dotyczące traktowania ściągania plików muzycznych jako zwykłej kradzieży.

1. Istotą klasycznej kradzieży, jest zabranie człowiekowi jego własności. Ściągając muzykę ani na moment nie zabierasz właścicielowi jego własności, tylko nie płacisz za skorzystanie z niej.

2. Sytuacji nie da się porównać do niezapłacenia za wykonaną pracę. Istotą grzechu w takiej sytuacji jest niewywiązanie się z umowy; ktoś się napracował dla bliźniego, a ten umowę zerwał. Twórcy muzyki nie zawierają umowy ze słuchaczami. Chcą żeby klient towar kupił, choć przed posłuchaniem nie jest nim na pewno zainteresowany.

3. Nie jest prawdą, że twórcy muzyki w ogóle nie zarabiają na swojej pracy. Zarabiają. Tylko niewspółmiernie mało do swoich oczekiwań, tyle, ile są im skłonni zapłacić producenci płyt i związki twórcze. Pomijając nawet pytanie, czy dla ochrony swoich praw warto utrzymywać całe sztaby "ochroniarzy" trzeba zapytać, czy te oczekiwania nie są wygórowane.

Trochę szerzej: architekt projektujący domy, aktor, muzyk grający w orkiestrze żeby się utrzymać, musi pracować do emerytury. Czy oczekiwanie, że wydanie dwóch-trzech płyt zawierających po 10 utworów pozwoli dostatnio żyć do końca i zabezpieczyć bt materialny dzieciom nie jest wygórowane?

Dość często mówi się o ogromnych kosztach wynajęcia studia i nagrania płyty. Przepraszam, ale jeśli nagranie płyty trwa dłużej niż tydzień, to artysta nie umie grać ani śpiewać. No bo jaki z niego muzyk, jeśli musi jedną frazę piosenki powtarzać wiele razy? Dlaczego nie wystarczy mu, wielkiemu artyście oczekującemu wielkich pieniędzy, zagranie tej piosenki 5-7 razy? Dlaczego - bez wielkich kosztów - nie nagrywa się płyt, jak to dawniej bywało, na koncertach? Widać ci muzycy wcale nie potrafią grać. Potem nawet na koncertach stosują playback...

Że muzycy stanowczo zbyt wysoko się cenią widać choćby wtedy, gdy porówna się cenę płyty i encyklopedii. To praca wielu specjalistów, koszty zdjęć, druku, oprawy i dystrybucji. Na przykład zawierająca 41000 haseł Encyklopedia PWN kosztuje w internecie niecałe 150 zł. Jak się to ma do ceny płyty?

4. W teologii moralnej przyjęło się niegdyś, że zasadniczo sprawiedliwą jest taka cena, na którą zgodzi się sprzedający i kupujący. Dotyczy to chleba, marchewki, buraków, samochodów, komputerów, biletów samolotowych, mieszkań i chusteczek higienicznych. Skoro tak powszechne jest ściąganie muzyki za darmo, widać jedna ze stron nie zgodziła się na cenę. Gdy towar w sklepie nie schodzi, robi się przecenę. Co się robi z niekupowanymi płytami?

5. W Polsce można na własny użytek ściągać muzykę, więc trudno mówić o grzechu, gdy ktoś tak robi. Prawdą jest, ze prawo państwowe nie zawsze może być wyznacznikiem moralności. Np. zgadza się na zło rozwodów czy aborcji. Jednak to jest norma regulująca zasady współżycia, nie odwołująca się do prawa naturalnego (o tym szerzej za chwilę). Twórca wie, że działa w takiej a nie innej przestrzeni prawnej. Mimo to decyduje się w niej działać. Trudno więc powiedzieć, ze dzieje mu się krzywda.

Gdy producent kartofli jest niezadowolony z ceny, jaką się mu oferuje, zmienia branżę i zaczyna produkować np. buraki. Jeśli muzyk nie jest zadowolony ze swoich zarobków w branży muzycznej, może nie produkować muzyki a zająć się czym innym. Przecież nie jest przypisanym do roli chłopem pańszczyźnianym.

6. Muzyka jest dobrem (pop)kultury. Dostęp do dóbr kultury powinni mieć w zasadzie wszyscy. I to jest prawem naturalnym: każdy ma prawo żyć w społeczeństwie, uczestniczyć w jego życiu (więc i w popkulturze). Dla tych, których nie stać na książkę, są biblioteki. Telewizje nie pobierają dodatkowych opłat za transmisje meczów, puszczane teledyski, rozpowszechnianie informacji. Nie płaci się architektom za możliwość oglądania budynku, ani brukarzom za każdorazowe przejście po chodniku. Zaporowe ceny na utwory muzyczne to tak naprawdę pozbawianie ludzi możliwości udziału w jednym z aspektów życia społecznego.

J.