Micho 22.02.2009 00:06

Szczęść Boże! Załóżmy, że grupa wiernych Kościoła anglikańskiego odłącza się od swojej wspólnoty i wraz ze swoim duszpasterzem chcą dołączyć do wspólnoty Kościoła rzymskokatolickiego. Czy ci byli anglikanie muszą ponownie przyjmować sakrament chrztu, ale już w wierze katolickiej? Czy ich "anglikański" chrzest jest uznawany przez Kościół katolicki? Czy ten były anglikański duchowny, zostaje automatycznie księdzem katolickim? Czy też musi przyjąć wszystkie sakramenty zgodnie z wiarą rzymskokatolicką, a potem studiować w seminarium i w końcu przyjąć święcenia kapłańskie udzielone przez biskupa katolickiego? Słyszałem, że jeżeli taki były duchowny anglikański ma już żonę, to po przejściu na katlolicyzm ten ślub nie zostaje unieważniony. Czy jest to prawdą? Jeśli tak, to czy jest tak, że niektóre sakramenty udzielane w innym chrześcijańskim wyznaniu są jakby uznawane przez Kościół katolicki (np. wspomniane małżeństwo, choć niektóre protestanckie wyznania nie uznają małżeństwa za sakrament), a inne nie (np. kapłaństwo, chrzest św.). Jak to właściwie jest? Dziękuję i pozdrawiam!

Odpowiedź:

Kościół katolicki nie chrzci po raz drugi tych, którzy ważnie przyjęli ten sakrament. Jeśli ktoś został ochrzczony wodą i z wezwaniem Trójcy, chrzest jest ważny. Zgodnie ze starą zasadą "czy Piotr chrzci, czy Judasz chrzci, zawsze Chrystus chrzci"...

W Polsce różne wyznania podpisały dokument o wzajemnym uznaniu chrztu. Można go znaleźć TUTAJ . Nie ma tam anglikanów, ale chyba tylko dlatego, ze ich w Polsce prawie nie ma.

Kościół katolicki uznaje ważność święceń kapłańskich tam, gdzie zachowana jest tzw. sukcesja apostolska. Nie ma tego problemu gdy chodzi o prawosławnych czy polskokatolików, ale co do uznania ważności święceń anglikanów akurat pewne problemy są. Takie sprawy pewnie rozpatruje się indywidualnie (są bardzo różne odłamy anglikanizmu) ale istnieje nawet możliwość wyświęcenia kogoś takiego na księdza katolickiego. Nawet jeśli jest to osoba żonata. I przypadki takie już się zdarzały. Ale - jako się rzekło - każdy wypadek musi być rozpatrywany indywidualnie...

J.