Ola 04.01.2009 16:44

Czy w takim samym stopniu zostaną zbawieni protestanci czy prawosławni jak katolicy? Czy aby inne zrozumienie Pisma jakie nas dzieli ma wpływa na los ludzi tych wyznań? Czy aby ten werset nie powinien wszystkich mobilizować do tego by nastała jedna owczarnia? "Wielu powie Mi w owym dniu: Panie, Panie, czy (...) nie wyrzucaliśmy złych duchów mocą Twego Imienia? (...) Wtedy oświadczę im: Nigdy was nie znałem. Odejdźcie ode Mnie wy, którzy dopuszczacie się nieprawości." (Mt 7, 22-23).Wielu czyni wiele powołując się na Jezusa a mimo to są tak ogromne podziały wśród ludzi. Dla mnie bolesne jest to że wyznawcy protestanccy wolą bezustannie polemizować i atakować nauki Kościoła Katolickiego niż dążyć do jedności i pokoju. Czy można coś zrobić aby pomóc jedności chrześcijan mimo różnic w zrozumieniu Pisma. Tak mnie zastanawia dlaczego miliony ludzi czyta Biblię ale każdy inaczej Ją rozumie. Gdzie tkwi problem w zrozumieniu Słowa Bożego?

Odpowiedź:

Kościół katolicki ujmuje sprawę w ten sposób, że uważa, iż dysponuje najpełniej środkami potrzebnymi do zbawienia. Czyli - upraszczając - katolikowi zbawić się najłatwiej. Nie przesadza to jednak losu tych, którzy są poza Kościołem katolickim czy nawet poza chrześcijaństwem. Człowieka będzie sądził Bóg, który najpełniej zna zakamarki ludzkiego serca, motywy jego takich czy innych wyborów...

Co do przytoczonego przez Ciebie tekstu... Wydaje się, że nie ma on wiele wspólnego ze sprawą podziału wśród chrześcijan. To raczej pokazanie, że wśród nas, wierzący, są ludzie dobrzy i szlachetni oraz podli i źli. I że sama deklaracja że się jest wierzącym, to za mało...

Co można zrobić dla pojednania chrześcijan.... Eksperci prowadzą dialogi teologiczne. My możemy się modlić i robić wokół tych spraw dobry klimat. To nie jest niewiele. To bardzo dużo...

Dlaczego tak różnie rozumiemy Pismo Święte... Odpowiadającemu wydaje się, że przyczyną jest brak całościowego oglądu spraw. Przykład: można upierać się przy zdaniu św. Pawła, że tylko przez wiarę możemy być zbawieni i ignorować nauczanie Jezusa, że pójdą precz od Boga ci, którzy nie nakarmili głodnych, nie napoili spragnionych, nie odwiedzili więźniów itd. Dzieje się tak pewnie dlatego, że dyskutującym nie chodzi o prawdą, ale o to, by wykazać błąd adwersarzowi. Tymczasem uważna lektura nauczania Pawła wskazuje, że nie nie negował on wartości dobrego życia. Po prostu nieco inaczej rozumiał słowo "wierzyć". Dla niego nie była to czysto intelektualna deklaracja, ale całożyciowa postawa. Jak tak spojrzeć na sprawę, nie ma problemu...

J.