10.09.2008 12:43

Staram się unikać obmawiania, ale nie zawsze się to udaje. Ostatnio będącej u mnie koleżance opowiedziałam o wspólnym znajomym, który przychodzi do naszego ogrodu i korzysta z owoców w ilości znacznie większej niż byśmy sobie tego życzyli. Nie mielibyśmy nic przeciwko "poczęstowaniu się" przez niego owocami, ale on wykorzystuje okazję i zrywa sobie najlepsze okazy w przesadnej ilości. Zdaję sobie sprawę, że niepotrzebnie wypaplałam te informacje na jego temat, żałuję i wiem, że gdybym mogła cofnąć czas, to na pewno bym tego nie powiedziała. Czy takie obmawianie należy uznać za grzech ciężki. Mam świadomość, że jest to złe i na pewno się z tego wyspowiadam, ale zaledwie przed kilku dniami byłam u spowiedzi, a nie chciałabym co kilka dni przystępować do tego sakramentu. Tym bardziej, że z racji skrupulatnego sumienia spowiadam się bardzo często

Odpowiedź:

Moim zdaniem krzywda, jaką tym wyrządziłaś znajomemu nie kwalifikuje się na uznanie tego czynu za grzech ciężki. Ot, wyszedł na łakomczucha.

J.