06.09.2008 21:08

Mam dwa pytania:
1) Czy jest grzechem unikanie osoby,której się nie lubi? Chodzi o unikanie z tego powodu, że jeśli sie z nią spotykam, to trudno mi powstzrymać się od sprzeczania sie z nią.
2) Opowiadając o czymś w chwilę po wypowiedzeniu pewnego zdania, uświadomiłam sobie, że jednak tak nie było (powiedziałam, że wyrzuciłam pewną rzecz, a ja ją po prostu odłożyłam gdzieś). To nie była sprawa istotna dla całego opowiadania - sens był taki o jaki mi chodziło tzn. że ta rzecz mnie w ogóle nei zainteresowała. Ale czy to było kłamstwo?
I ogólnie: czy jeśli powiem coś i po chwili uświadomię sobie, że to nie była prawda (choć w chwili wypowiadania słów nie miałam tej świadomości) to jest to grzech kłamstwa?

Odpowiedź:

1. W takich wypadkach warto się zastanowić, co jest lepsze: spotykać się i się kłócić, czy unikać okazji do kłótni. Zasadniczo, jeśli rzecz nie dotyczy osób, z którymi coś ważnego nas łączy - rodzice, dzieci, małżonkowie - to trudno w takiej postawie dopatrywać się zła...

2. Trudno sprawy oceniać, gdy się nie wie o co chodzi. Jeśli np. opowiadasz koleżankom o zabawie sprzed lat i mówisz, że wyrzuciłaś już tę sukienkę w której jesteś na zdjęciu, a potem sobie przypominasz, że może jednak została w szafie, to nie jest to sprawa istotna. Jeśli np. mówiłabyś spowiednikowi, że wyrzuciłaś pornografię z której korzystałaś, a potem byś sobie przypomniała, że tylko ją odłożyłaś na szafę, to jednak jest to pewna ważna różnica...

J.