Mateu 04.12.2007 23:56

Szczęść Boże!
Mam pytanie, otóż:
Czy dopuszczenie się nieuczciwości/kłamstwa, z powodu której nikt nie ucierpi jest grzechem ciężkim? Na stronie www.teologia.pl przesłuchałem wypowiedź Ks. dr Michała Kaszowskiego, że dopuszczenie się drobnego kłamstwa owszem jest grzechem, lecz nie śmiertelnym. Podam konkretny przykład. Otóż kończąc studia nie zaliczyłem w terminie (częściowo przez stypendium zagraniczne z powodu którego nie było mnie w Polsce i nie mogłem zaliczyć tego w czerwcu, a częściowo przez moje ociąganie się) dwóch przedmiotów, które zaliczam obecnie. Otóż prowadzący nie widzi żadnych przeszkód, aby termin zaliczenia wpisać wcześniejszy niż rzeczywisty (obecny), co pozwoli mi zakończyć studia zgodnie z regulaminem, bez konieczności powtarzania. Jest to nieuczciwość z mojej strony, jednakże spotykając się na uczelni z czymś takim, myślę, że może jest to po prostu miły gest i pójście sobie na rękę. Bo tak naprawdę nikt nie ucierpi z tego powodu, może oprócz szkoły, która nie będzie mieć możliwości pobrania wysokiej opłaty. Czy jest to grzech ciężki, skoro popełniony świadomie?
Pozdrawiam serdecznie.
Mateusz

Odpowiedź:

Zdaniem odpowiadającego rzeczywiście jest to miły gest ze strony prowadzącego i nie ma co rozważać tutaj wobec kogo byłoby to nieuczciwe. Uczelniane regulaminy nie mogą stanowić bezwzględnego kryterium moralności...

J.