abrunzo 05.04.2007 06:34

mam za soba bardzo toksyczny zwiazek.. Nie nienawidze mezczyzn, ale czesto mysle, ze chodzi im tylko o seks.. ze nie potrafia pohamowac chuci... pracuje tez w przedszkolu (za granica).. mam do czynienia wiec z malymi chlopcami i dziewczynkami.. w pracy jestem mila dla obojga plci.. jednak w myslach, patrzac na zachowanie chlopcow (rzucanie rozowymi kredkami, bo to 'dziewczecy kolor' , czy glupkowate komentarze).. wiem, ze nie cche miec syna... byc moze wynika to z psychicznego i emocjonalnego wypalenia po toksycznym zwiazku...
od dwoch lat jestem mezatka, kocham bardzo swojego meza.. jest zupelni innych od 'mezczyzn'.. za kilka miesiecy chcemy zaczac starania o dziecko.. czy grzechem bedzie, zebym 'sterowala' ptencjalna plcia dziecka?.. (kilka dni przed owulacja, a nie w dni najbardziej plodne?).. boje sie, ze jesli bede miala syna, nie bede w stanie go kochac....
wstydze sie tego, co czuje do malych chlopcow... wstydze sie swojego sarkazmu i nieufonosci do mezczyzn.. Jednak im bardziej staram sie to przezwyciezyc, tym bardziej sie z tym borykam.. nie chce miec syna i tyle...

Odpowiedź:

Jeśli jedyną metodą sterowania płcią przyszłego dziecka będzie podjęcie współżycia w czasie, gdy istnieje większe prawdopodobieństwo na poczęcie dziewczynki, to nie ma tu żadnego grzechu...

J.