02.04.2007 14:36

Z jednej strony "każde współżycie seksualne musi być otwarte na życie", a z drugiej można wykorzystać rytm płodności by to życie się nie pojawiło. "Płodność jest po prostu jednym z głównych celów seksualności i jednym z głównych celów małżeństwa". Skoro jest jednym z celów współzycia i każde musi być otwarte na życie, to wykorzystywanie NPR jest złem, bo cel nie zostaje zrealizowany (celowo).

Czy nie jest hipokryzją twierdzenie że jest się otwartym na życie przy jednoczesnym staraniu się o to, by to życie się nie pojawiło?

Odpowiedź:

Współżycie seksualne ma dwa cele: poczęcie nowego życia i umacnianie jedności i miłości małżonków. Można oczywiście używać metod naturalnych tak, że jest się konsekwentnie na życie zamkniętym. Zasadniczo jednak jest to zgoda na ustanowiony przez Boga porządek rzeczy: jednego dnia może dojść do poczęcia, innego nie. Gdy chcemy mieć kolejne dzieci, decydujemy sie na współżycie w dni płodne (albo się sprawą nie interesujemy), gdy nie chcemy, rezygnujemy ze współżycia. Owo staranie, by nowe życie sie nie pojawiło, kosztuje. Rezygnację ze współżycia. To decyzja podjęta odpowiedzialnie. Kiedy rozum musi wziąć górę nad pragnieniami serca i ciała. Decyzja, która w mniejszym czy większym stopniu bierze pod uwagę możliwość wystąpienia jakiejś nadzwyczajnej sytuacji czy błędu. Otwarta także na możliwość poczęcia w przyszłości, gdy rozum jednak upadnie przed pragnieniami.

Używanie metod sztucznych wszystko to przekreśla. Nie zmusza do jakiegokolwiek wysiłku. Nie zmusza do wyrzeczenia. Nie zmusza do opanowywania się. Po prostu jest braniem. Kiedy sie chce i ile sie chce. Bez zważania na ustalony przez Boga porządek rzeczy. Z kategorycznym zastrzeżeniem, że nie chcemy dziecka i koniec. Nie będzie chwil zapomnienia (bo gdy kobieta regularnie zażywa pigułki nie wchodzi to w grę, a i znalezienie prezerwatywy, gdy się ich na codzie używa, nie jest problemem). To jest prawdziwe zamknięcie na życie. Kategoryczne. Nieodwołalne.

J.