Piotr 03.03.2007 19:11

Proszę, o ile to możliwe, o głębsze wyjaśnienie mi poniższego wersetu z listu św. Piotra:
Dlatego nawet umarłym głoszono Ewangelię, aby wprawdzie podlegli sądowi jak ludzie w ciele, żyli jednak w Duchu - po Bożemu. (P4,6)
Czy to oznacza, że umarli powrócą do życia?

Odpowiedź:

„Powinniśmy zacząć od zrozumienia natury zbawienia zapewnianego przez Boga. Biblijny obraz człowieka niezbawionego uwypukla jego grzeszność. Jest on niewolnikiem szatana, zarówno cieleśnie jak i duchowo. Jest całkowicie zbuntowany przeciw Bogu i w całej swej istocie jest zepsuty i ubogi duchowo (Jeremiasz 17.9, Rzymian 3.11-20, Efezjan 2.1-3). Efektem grzechu jest dla niego życie z wyrokiem śmierci. Biblia oznajmia: „Bowiem zapłatą za grzech jest śmierć” (Rzymian 6.23). Istotą tej śmierci nie jest tylko śmierć fizyczna, ale również wieczne przebywanie pod gniewem Boga. Nie ma szans na znalezienie się w Świętym, Bożym Niebie, jeśli kara za grzech, to znaczy potępienie wieczne, nie została wcześniej spłacona.” (…)
„Powodem, dla którego człowiek wierzący może pójść, i rzeczywiście idzie do nieba w chwili swojej śmierci, jest fakt, że w momencie zbawienia, które nastąpiło wcześniej w jego życiu, otrzymał zmartwychwstałą duszę. Przed zbawieniem jest on martwy duchowo, zarówno w ciele jak i w duszy. Widzieliśmy to wyraźnie w rozdziale o całkowitym zepsuciu. To właśnie dlatego 1Piotra 4.6 oznajmia: „dlatego nawet umarłym głoszono ewangelię...” Oczywiście Ewangelii nie głosi się na cmentarzu, gdzie leżą martwe ciała. Jest ona głoszona na całym świecie tym, którzy są martwi duchowo. Kiedy jednak ktoś zostaje zbawiony, doświadcza zmartwychwstania, jak naucza Biblia. W Liście do Kolosan 3.1 Bóg mówi: „Jeśliście więc razem z Chrystusem powstali z martwych, szukajcie tego, co w górze...” Nasz Zbawiciel doświadczył zmartwychwstania, kiedy powstał z grobu. Ponieważ my jesteśmy wskrzeszeni z Chrystusem, także i my musieliśmy doświadczyć zmartwychwstania.
W której części naszej osobowości tego doświadczyliśmy? Zobaczmy, że w liście do Efezjan 2.4-6 Bóg nalega: „Lecz Bóg, który jest bogaty w miłosierdzie, dla zbytniej miłości swojej, którą nas umiłował, i gdyśmy byli umarłymi przez grzechy, ożywił nas wespół w Chrystusie (łaską zbawieni jesteście) i wskrzesił nas wespół...” Jakże wspaniale Bóg naucza, że zostaliśmy wskrzeszeni z Chrystusem. Ponieważ On powstał z martwych, a my powstaliśmy wraz z Nim, zatem także i my doświadczyliśmy zmartwychwstania. Oczywiście nie doświadczyliśmy go w naszych ciałach, które po śmierci idą do grobu, gdzie czekają na zmartwychwstanie w Dzień Ostateczny „ cały 15 rozdział I Listu do Koryntian omawia cudowny fakt zmartwychwstania naszych ciał.
To właśnie w naszej duszy, lub duchowej istocie, doświadczyliśmy zmartwychwstania. Dlatego też w momencie śmierci wierzący może od razu znaleźć się w obecności Boga. Pomimo, że nie może iść do nieba by przebywać z Bogiem w swym ciele, dopóki nie zostanie ono wskrzeszone i zamienione w doskonałe, duchowe ciało (I Koryntian 15.42-44), może tam pójść od razu w chwili śmierci w swej duchowej istocie. Jego dusza została bowiem wskrzeszona w momencie zbawienia.”

Zaczerpnięto z „Wspaniały Boży plan zbawienia” Harold Camping

Może warto tylko dodać, ze w komentarzach spotkać się też można z wyjaśnieniem, ze chodzi o tych, którzy przyjęli Jezusa, ale już zmarli. Ponieśli karę z grzechy, ale dzięki wierze w Jezusa żyją i zostaną wskrzeszeni.

D. J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać