czytelnik40 15.10.2006 14:14

Abp. S. Dz. w wypowiedzi na Dzień Papieski stwierdził, że należy wybaczyć tym, którzy krzywdzili i którzy krzywdzą. Uważam, że można wybaczyć tym, którzy krzywdzili, ale że tym, którzy krzywdzą, to jest niezrozumiałe, to jakby zgoda na krzewienie zła. Czy rzeczywiscie katolicyzm utożsamia się z taka postawą? Czy jeśli ktoś nie jest skory do wybaczenia temu, który go ciągle krzywdzi, jest złym katolikiem? Kto więc w końcu zasługuje na potępienie, ten, który krzywdzi, czy ten, który jest krzywdzony i nie wybacza?

Odpowiedź:

Człowiek powinien wybaczać. Nawet 77 razy dziennie. Jeśli jednak krzywdzący niczego nie żałuje, a krzywda trwa, krzywdzony ma prawo domagać się sprawiedliwości. Tyle że nie należy jej mylić z szukaniem zemsty...

Kto zasługuje na potępienie.. Odpowiadajacy nie wie o co konkretnie chodzi, ale tak by sprawy nie stawiał. Krzywdzący nie zawsze robi to w pełni świadomie i dobrowolnie. Czasami nie zauważa, że bardzo kogoś krzywdzi. Czasem wydaje mu się, że chodzi o drobiazg. Trudno więc powiedzieć: "zasługuje na potępienie". Podobnie jest z krzywdzonym. Trudno mu o wyrządzonym złu nie pamiętać. Bo pamięci nie da się skasować. Jeśli pamięta, szuka sprawiedliwości, a nie zemsty, nie robi nic złego. Zwłaszcza jeśli sprawa jest świeża. Tyle że czasem, zwłąszcza po latach, wypadałoby krzywdy w końcu darować...

Być może kardynałowi Dziwiszowi chodziło o sprawę lustracji. W tym wypadku rzeczywiście - zdaniem odpowiadajacego - mamy dość dziwną sytuację. Są to sprawy sprzed wielu lat. Ocenianie tych wydarzeń jedynie przez pryzmat dokumentów bezpieki jest czymś głęboko niestosownym. I trudno oprzeć się wrażeniu, że tylko o zemstę, nie o sprawiedliwość chodzi. Bo sprawiedliwość domaga się dania obwinionemu możliwości obrony. A nie umieszczenia na liście...

J.