aga 04.10.2006 08:51

chciałabym nawiązać do pytania Saherba z dnia 16.09 na temat ważności uczynków ludzi żyjących w grzechu ciężkim. gdy dowiedziałam się że uczynki takich osób są uważane za nieważne przeżyłam szok. zawsze myślałam że w naszej religii to właśnie uczynki są najważniejsze, bądź co bądź nawet żyjąc w grzechu dostarczamy innym radości. z tego co wiem to nawet w Biblii nie ma nic na temat tego że gdy ktoś umiera w grzechu ciężkim to jest skazany na piekło(przecież to Kościół sam ustalił listę grzechów przeciwko Duchowi św. i nie do końca wiadomo na jakiej podstawie) a tym bardziej nie ma nic na temat nieważności uczynków, a w którejś z Ewangelii Chrystus mówi, że do nieba pójdą właśnie ci "dali mi jeść gdy byłem głodny" itd. A poza tym zważywszy na słabość człowieka to popełnić grzech ciężki można bardzo łatwo, choćby poprzez świadome i dobrowolne nieskromne myśli. Czy nawet między takim grzechem a następną spowiedzią dobre uczynki jakich dokonaliśmy są nieważne?

Odpowiedź:

Sąd zawsze należy do Boga. On wie najlepiej, czy człowiek popełnił grzech ciężki czy nie. Wie na ile popełniliśmy go świadomie i dobrowolnie (to warunek, by zły czyn myśl, słowo czy zaniedbanie stały się grzechem ciężkim). Zna serce człowieka i wie kiedy szczerze żałuje. Zabierając takiego człowieka do siebie wszystko to weźmie pod uwagę...

Oburzanie się na Kościół, że ustala jakąś listę grzechów ciężkich (bo grzechy przeciwko Duchowi Świętemu to jedynie pewne klasyfikacja) jest nieco dziwne. Wiadomo, grzech jest złem. Każdego, nawet najlżejszego, należy unikać. Tymczasem takie wykłócanie się "był ciężki nie był" wynika często z lekceważenia zła. Wielu uważa, że grzechem lekkim w ogóle nie trzeba się przejmować. A tak nie jest. Nie można obrażać Boga i zastanawiać się, czy obraził się już tak, że skaże mnie na piekło, czy jeszcze mogę sobie pozwolić. Postawa ta dotyczy chyba przede wszystkim grzechów przeciwko czystości. Tymczasem jest z nimi trochę tak, jak z tlącym się dywanem: jeśli się go nie ugasi, spłonie cały dom...

Czy w Piśmie nie ma nic na temat grzechów ciężkich? Jest. Proszę zobaczyć na przykład do 1 J 5, 16-17. Wyraźnie napisano tam o grzechach sprowadzających śmierć i takich, które jej nie sprowadzają...

Dlaczego Kościół uczy, że dobre czyny człowieka żyjacego w grzechu ciężkim nie mają znaczenia? Wynika to z pewnego rozumowania: skoro człowiek przez życie w grzechu ciężkim skazuje się na piekło, to widać dobre czyny mu nie pomagają w osiągnieciu zbawienia. Bóg, sprawiedliwy sędzia, na pewno to dobro jakoś wynagrodzi. Skoro nie w wieczności, to w tym życiu. Jeśli jednak człowiek żyjący w grzechu ciężkim nawraca się, jego zasługi niejako odżywają.

Jak jednak napisano na początku, sąd należy do Boga. On wie wszystko najlepiej. On wie zarówno to, czy dany czyn był grzechem ciężkim jak i to, czy pewne dobre czyny nie sa przypadkiem wyrazem nawrócenia człowieka. Bogu Kościół zawsze pozostawia ostateczny osąd...

J.