Dafne 21.07.2006 13:17

Witam serdecznie,

Mam problem... od pół roku spotykam się z mężczyzną i w chwili obecnej zastanawim się nad tym czy nasz związek ma sens. Zależy mi na nim. Nie mogę chyba napisać, że go kocham, bo chcę go zmienić (...)
Pojawiło się kilka przeciwności / wahań z którymi nie wiem jak sobie poradzić.
1. Wiara
On jest osobą, która nie chodzi do Koscioła. Nie ma bierzmowania. Uważa, że wierzy, że jest coś/Bóg, bo innaczej świat nie miałby sensu... Uważa, że jest dobrym człowiekiem, ma zasady z kórymi należy iść przez życie.
Ostatnio, za moją namową chodzimy razem do Kościoła, jednak ja też nie chce by on coś robił dla mnie, bo to na dłuższą metę chyba nie ma sensu i szybko może się skończyć... chciałabym żeby robił to dla Boga, dla siebie...
Zastanawiam się, czy w tym przypadku związek, wspólna przyszłość ma sens? Czy jego postawa/poglądy nie odbiją się na ewentualnym potomstwie. Czy wiązanie się z taką osobą (skutki związania się z taką osobą) jest grzechem (mogą być grzechem)?
2. Rodzice
Moi rodzice są do niego bardzo sceptycznie nastawieni. Stawiają mi warunki... chcą bym przerwała tę znajomość. Nawet grożą, że jeśli nie przerwę tej znajomości to mam się wyprowadzić.
Nastawienie rodziców wynika m. in. z faktu, iż osoba ta ma prawie 30 lat - nie pracuje i tak naprawdę do tej pory jeśli pracowała, były to krótkie ogresy zatrudnienia. Posiada wykształcenie wyższe, jednak nie ma doświadczenia zawodowego. (...) On twierdzi, że zdaje sobie sprawę z tego, że jeśli chce ze mną być to i tak będzie musiał pracować... Jednak nie chce bym go naciskała... Sytuację skomplikował fakt, iż miesiąc temu niespodziewanie zmarła mu mama z którą był bardzo związany i nie za bardzo potrafi się po tym wszystkim pozbierac. Ma anemię i teraz troche musi pod reperować swoje zdrowie.
Kolejna rzecz... pochodzi on z rodziny w której był problem alkoholowy (jego mama dla tego odeczła z tego świata). Ojciec jest sparaliżowany i też lubi sobie wypić. Fakt ten troche "wykorzystkuje" w celu usprawiedliwienia się...

Łączę pozdrowienia i z góry dziękuję za odpowiedź.

Odpowiedź:

Nie traktuj tej rady zbyt poważnie, bo choć opisałaś sprawę szczegółowo, to przecież trudno radzić komuś, kogo się nie zna i oceniac osobę, której się nie zna...

Doświadczenie odpowiadajacego uczy, że ludzie rzadko się zmieniają pod wpływem tych, którzy ich kochają. Jeśli ta zmiana nie nastąpiła natychmiast, jeśli musisz sie o nią targować, a nie wypłynęła ona w sposób spontaniczny, to raczej gruntownych zmian nie masz co oczekiwać. Bo człowiek nie zmienia się wbrew swej woli. Musi chcieć. A w tym wypadku wydaje się, ze jego chcenie jest mocno wątpliwe...

Szczególnie niebezpieczne dla waszego przyszłego związku wydaje się to, że Twój chłopak nie pracuje. I wynika z tego co piszesz, że nie bardzo chce pracować. To naprawdę coś niepokojącego. Jest dość prawdopodobne, że będziesz musiała go utrzymywać.

Co do jego wiary... Rzeczywiście nie ma sensu naciskać. Tylko jeśli on sam nie chce chodzić do Kościoła, dla niego sprawy religii są nieważne, to rzeczywiście mało prawdopodobne, że po ślubie się zmieni. Może uda Ci się dzieci wychować po chrześcijańsku, ale on zawsze będzie przeszkodą. Choćby przez to, że nie da im przykładu swojej wiary...

Alkoholizm... Tu nie ma jakiegoś nieuchronnego fatum. Osoba żyjąca w takiej rodzinie może, ale nie musi powielać schematy zachowań swoich rodziców. Tylko jeśli nie będzie pracował, sięgniecie po kieliszek może być tylko kwestią czasu...

Czy masz za niego wychodzić? Odpowiadajacemu wydaje się, że to niezbyt dobry kandydat na męża. Podobnie wydaje się Twoim rodzicom. Jeśli zdecydujesz inaczej musisz wiedzieć, że być może czeka Cię wiele trudności. Musisz być zdecydowana, że chcesz je podjąć. Ale pamiętaj, że jak jest ich zbyt dużo, może to być ponad siły człowieka... Bo małżeństwo nie trwa miesiaca, dwóch, ale całe życie...

J.