Gość 10.12.2023 12:18

Szczęść Boże. Zastanawia mnie, gdzie tak właściwie zaczyna się wiara chrześcijanina i jak literalnie należy traktować historie biblijne. Chcę podkreślić, że nie pytam się o to, czy istnieje jakiś pan z brodą który siedzi na chmurce i tych, którzy są grzesznikami, skazuje na wieczne męki w rodzaju palenia ich żywcem w kotłach ze smołą (bo raczej nie sądzę, żeby to działało w ten sposób, i chyba nikt, kto ma głębsze zrozumienie religii, tak nie uważa - proszę mnie poprawić, jeśli się mylę). W żaden sposób nie podważam też uniwersalności historii biblijnych.
Nie, moje pytanie dotyczy czegoś innego. Przyjrzyjmy się na przykład Staremu Testamentowi i historii Mojżesza. Czy katolik (ksiądz) wierzy, że ten człowiek rzeczywiście zesłał na Egipcjan plagi, rozdzielił morze itd.? (Już nawet nie wspominam o tym, że historycznie niewola egipska jest raczej dość wątpliwym faktem, a przynajmniej w takim sensie, w jakim jest przedstawiona w Biblii.)

Łatwo jest ustalić historyczne i socjologiczne powody istnienia tej historii i zrozumieć jej uniwersalność, ale czy katolik powinien wierzyć, że wydarzyła się ona w dosłownym sensie?

Weźmy Nowy Testament - tu sprawa jest nieco prostsza. Katolik prawdopodobnie wierzy w niepokalane poczęcie, cuda, których dokonywał Jezus, w zmartwychwstanie. Ale gdzie tak dokładnie przebiega granica? Co należy traktować dosłownie? Czy chrześcijanie rozumieją Boga jako koncept, mistyczną siłę, energię, czy jeszcze coś innego? I czy jeśli to koncept lub siła, to czy wyznawanie Boga w taki sposób, w jaki robią to katolicy, w ogóle ma sens? A jeśli nie jest On ani tym, ani tym, to Kim? Bo pan w chmurach raczej odpada, a każda inna opcja wydaje mi się podważać chrześcijaństwo (a przynajmniej oddawanie czci Bogu w taki sposób, w jaki chrześcijanie to robią). Dziękuję za doczytanie pytania do końca i pozdrawiam.

Odpowiedź:

Wiara to powiedzenie "tak" objawiającemu się Bogu. Wiara więc zaczyna się od "tak"...

Teksty biblijne należy odczytywać zawsze zgodnie z zasadami gatunku literackiego, w którym zostały napisane. Nie należy np. dosłownie traktować poezji. Gdy chodzi o opowieści o dawnych dziejach też musimy być świadomi, że niekoniecznie wszystkie szczegóły muszą się w nich zgadzać. Bo wiadomo, w pamięci ludzkiej różnie mogły się zapisać. Istotniejsze jest główne przesłanie. Ale tak czyta się każdy tekst dotyczący historii. Kronikarz pisze, co mu opowiedziano, niekoniecznie jest zawsze naocznym świadkiem wszystkich wydarzeń.

Podobnie w Nowym testamencie przypowieści. Przecież wiadomo, że opowiedziane historie - np o synu marnotrawnym - nie są prawdziwe, a chodzi o obrazowe przedstawienie jakieś prawdy...

No i najważniejsze: chrześcijanie nie traktują Boga  jako pewnego konceptu, jakieś idei czy czegoś podobnego. Dla chrzescijan Bóŋ jest osobą. Nawet trzema Osobami: Ojcem, Synem i Duchem Świętym.

J.

 

 

 

 

 

Wiara_wesprzyj_750x300_2019.jpg