agnieszka 20.11.2005 16:27

Jeśli troska Boga o człowieka nie ogranicza sie do tego ze go stworzył i w pewnym momencie historii zbawił to na czym ona jeszcze dokładnie polega? Szczególnie chodzi mi o tę pomoc dla zupełnie bezbronnych - choćby dzieci... Ostatnio wiele słyszy sie o tym jak zostały potraktowane przez wyrodnych rodziców, że byly maltretowane, bite, niejednokrotnie az do śmierci... Czy Bóg troszczy sie o tych najsłabszych tylko w taki sposób że zawierza te troskę innym- np. rodzicom i wszystko uzależnia od ich dobrej lub złej woli? A jeśli ta wola jest zła to Bóg szanując tę wole jest bezradny? Ogólnie: czy jest tak że Bóg słabych powierzył silniejszym (np dzieci rodzicom) i sam tylko przez takich ludzi -dodatkowo otwartych na Niego -moze pomagac najsłabszym? A jesli silniejsi wykażą sie złą wolą to Bóg nie ma już sposobu dojścia do tych najbardziej bezbronnych, najsłabszych? Zależy mi więc bardzo na odpowiedzi na pytanie: Czy istnieje b e z p o ś r e d n i a relacja Bóg- bezbronny człowiek (dziecko) a czy zawsze jest to relacja pośrednia- przez innych ludzi?

Odpowiedź:

Odpowiedź na Twoje pytanie jest o tyle trudna, że dotyczy sposobów działania Boga, które mogą już wymykać się ludzkiemu poznaniu. Wydaje się jednak, że Bóg czasem działa w ten sposób. Oprawcę może spotkać jakieś nieszczęście. Niekoniecznie spowodowane jakimś swiadomym działaniem drugiego człowieka...

Odpowiadający z takim działaniem Boga czasem się spotykał. Znał człowieka, który zerwał z nieciekawym środowiskiem, bo uległ poważnemu samochodowemu wypadkowi...
Na pewno Bóg nie zawsze w ten sposób działa. Jego sprawiedliwość - ciągle o tym chyba trzeba przypominać - to sprawiedliwość kogoś, kto znosi ludzką złość, a osądzi ja w dniu Sądu Ostatecznego. Wtedy też wszystkie krzywdy wynagrodzi, zło naprawi. O ile dobrzy ludzie, nie zrobią tego wcześniej...

Warto w tym kontekście przypomnieć pewną przypowieść Jezusa (Mt 13, 24-30)

"Inną przypowieść im przedłożył: Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł. A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc wziął się na niej chwast? Odpowiedział im: Nieprzyjazny człowiek to sprawił. Rzekli mu słudzy: Chcesz więc, żebyśmy poszli i zebrali go? A on im odrzekł: Nie, byście zbierając chwast nie wyrwali razem z nim i pszenicy. Pozwólcie obojgu róść aż do żniwa; a w czasie żniwa powiem żeńcom: Zbierzcie najpierw chwast i powiążcie go w snopki na spalenie; pszenicę zaś zwieźcie do mego spichlerza".