30.01.2005 13:17

Gdzie był Bóg w czasie tragedii w Azji? Rozumiem że dla chrześcijanina cierpienie ma sens, ale tam, gdzie było tsunami, niewielu jest chrześcijan, więc tamci ludzie wcale nie widzieli sensu tego, co doświadczają, a zatem w żaden sposób nie przybliżyło ich to do Boga, a chyba wręcz przeciwnie.

Odpowiedź:

Nie człowiekowi sądzić Boga i Jego zamysły. On wie co robi.

Dla tych, którzy zginęli, zapewne cała tragedia ma zupełnie inny wymiar. Z perspektywy nieuchronnej śmierci nie ma znaczenia, czy umarło się dziś czy jutro; w katakizmie czy we własnym łóżku. Umierając człowiek spotkał Boga. Oby łagodnego sedziego.

Ważne jest jednak dla nas, żywych. Jest przestrogą, że śmierć, katakizmy, są czymś zupełnie realnym. Że nie powinnismy żyć tak, jakbyśmy mieli tu na ziemi być wiecznie. Że trzeba też pamiętać o końcu i o tym, co potem. I byśmy się zwrócili ku Temu, który może nam dać życie wieczne...

J.