Renata 21.11.2003 22:50

Znalazłam taki fragment w 'Dzienniczku' s. Faustyny Kowalskiej:
Kiedy w pewnym dniu postanowiłam sobie ćwiczyć się w pewnej cnocie, upadałam o dziesięć razy więcej niż w innym dniu w błąd cnocie tej przeciwny. Wieczorem zastanawiałam się nad tym, czemu dziś tak wyjątkowo upadałam, usłyszałam te słowa: Za dużo liczyłaś na siebie, a za mało na mnie. Zrozumiałam przyczynę swoich upadków .(1087)
Natomiast ja nie bardzo rozumiem, jak to ma właściwie praktycznie wyglądać? Kiedy za bardzo liczę na swoje siły ?Chyba jakiś wysiłek ,aby coś zmienić należy podejmować ?Czy chodzi tutaj tylko o to aby Boga prosić o pomoc a potem dopiero o coś się starać ?
Proszę o wyjaśnienie.

Odpowiedź:

Św. Faustynie chodziło o znany wszystkim pracującym nad sobą fakt, że często im bardziej się staramy, tym mniej nam wychodzi. Np. im mocniej postanawiamy pościć, tym szybciej jesteśmy głodni. Im mocniej chcemy unikać kłótni z rodzicami, tym szybciej okazja do niej nadchodzi. Wskutek tego często nie tylko nam sie nie udaje zrealizować zamierzenia, ale jest pod tym względem jeszcze gorzej. Najprawdopodobniej oprócz przyczyn natury psychologicznej (ciągłe myślenie o trudnościach związanych z realizowaniem postanowienia) także szatan ma w tym swoją rolę. Podsuwa pokusy tym silniejsze, im bardziej widzi, że człowieka traci...
Wiedział już o tym św. Paweł gdy pisał:

Jestem bowiem świadom, że we mnie, to jest w moim ciele, nie mieszka dobro; bo łatwo przychodzi mi chcieć tego, co dobre, ale wykonać - nie. Nie czynię bowiem dobra, którego chcę, ale czynię to zło, którego nie chcę. Jeżeli zaś czynię to, czego nie chcę, już nie ja to czynię, ale grzech, który we mnie mieszka. A zatem stwierdzam w sobie to prawo, że gdy chcę czynić dobro, narzuca mi się zło. Albowiem wewnętrzny człowiek [we mnie] ma upodobanie zgodne z Prawem Bożym. W członkach zaś moich spostrzegam prawo inne, które toczy walkę z prawem mojego umysłu i podbija mnie w niewolę pod prawo grzechu mieszkającego w moich członkach. Nieszczęsny ja człowiek! Któż mnie wyzwoli z ciała, [co wiedzie ku] tej śmierci? Dzięki niech będą Bogu przez Jezusa Chrystusa, Pana naszego! (Rz 7, 18-24)

W takiej sytuacji jedynym wyjściem jest zwrócić się o pomoc do Boga. On może nas ustrzec przed pokusami. On może pomóc wytrwać w przeciwnościach. Świadomi zaś, że zdołaliśmy coś osiągnąć mocą Bożą, a nie własnymi siłami, nie będziemy skłonni popadać w bardzo niebezpieczny grzech pychy...

J.