Maciek 12.07.2003 01:00

We wrzesniu wstepuje w zwiazek malzenski ale tylko w swietle prawa, chcialbym zapytac, czy sa pozniej problemy ze slubem koscielnym? Chcemy z tym poczekac jak brat Narzeczonej wroci z zagranicy...

Odpowiedź:

Problemu z uzyskaniem ślubu kościelnego nie będzie. Ale pojawi się on znacznie wcześniej w innej sprawie. Otóż związki niesakramentalne katolików Kościół traktuje jak konkubinat. Nie wolno wam będzie do czasu przyjęcia sakramentu małżeństwa (o ile zamieszkacie razem) przystępować do spowiedzi i Komunii, gdyż będziecie trwali w grzechu.
Czy nie można albo poczekać do powrotu brata albo już we wrześniu przyjąć sakrament małżeństwa? Bo póki co bardzo niedobrze stawiacie sprawę. Uczestnictwo brata w ślubie stawiacie wyżej od zachowania Bożego prawa. I to w ważnej sprawie. Przepraszam, ale czy traktujecie Boga na serio? A może chodzi nie o przyjęcie od Niego daru, sakramentu, ale tylko o wzruszającą ceremonię? Tylko w takim razie jaki to ma sens?

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać