ja 09.06.2003 15:47

Czy bluznierstwo jest duzym grzechem w opini kościoła??? Moim zdaniem to nic takiego to są tylko slowa.poza tym slyszałam że jak ktos bluzni to ma problemy ze sobą,a le to nieprawda bo ja tak wczale nie uważan żebym miała jakieś większe problemy.

Odpowiedź:

Bluźnierstwo bezpośrednio sprzeciwia się drugiemu przykazaniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim. Trudno aby za mało istotny traktować grzech, który szarga dobre imię Boga, Jego Kościoła lub świętych. Trudno by uważać za małą winę moralną słowa nienawiści wobec Dobrego Stwórcy, naszego Odkupiciela lub Tego, który nas uświęca....
Są to słowa, ale słowa głęboko raniące. Wie o tym każdy, kto usłyszał stek wyzwisk pod swoim adresem. Na dodatek sprawiają wielki ból tym, którzy muszą ich wysłuchiwać. Jeśli są wypowiadane dla hecy i zabawy godne są najwyższego potępienia. Cudzołożnik w dzień sądu będzie się mógł tłumaczyć swoją słabością, morderca gwałtownym temperamentem, złodziej swoim niepohamowanym pragnieniem posiadania, kłamca tchórzostwem, a co powie złośliwy bluźnierca? Jeśli twoje bluźnierstwa nie wynikają z kłopotów z samą sobą, to tym gorzej dla ciebie...

Tak o tym grzechu pisze Katechizm Kościoła Katolickiego, 2148.
Bluźnierstwo sprzeciwia się bezpośrednio drugiemu przykazaniu. Polega ono na wypowiadaniu przeciw Bogu - wewnętrznie lub zewnętrznie - słów nienawiści, wyrzutów, wyzwań, na mówieniu źle o Bogu, na braku szacunku względem Niego w słowach, na nadużywaniu imienia Bożego. Św. Jakub piętnuje tych, którzy "bluźnią zaszczytnemu Imieniu (Jezusa), które wypowiedziano nad (nimi)" (Jk 2, 7). Zakaz bluźnierstwa rozciąga się także na słowa przeciw Kościołowi Chrystusa, świętym lub rzeczom świętym. Bluźniercze jest również nadużywanie imienia Bożego w celu zatajenia zbrodniczych praktyk, zniewalania narodów, torturowania lub wydawania na śmierć. Nadużywanie imienia Bożego w celu popełnienia zbrodni powoduje odrzucanie religii. Bluźnierstwo sprzeciwia się szacunkowi należnemu Bogu i Jego świętemu imieniu. Ze swej natury jest grzechem ciężkim.

J.

Pytania z dnia...

niedz. pon. wt. śr. czw. pt. sob.
28 29 30 31 1 2 3
4 5 6 7 8 9 10
11 12 13 14 15 16 17
18 19 20 21 22 23 24
25 26 27 28 29 30 1
2 3 4 5 6 7 8

Pytanie #5115294

Niech będzie pochwalony Jezus Chrystus,

Mam pewien dylemat związany z moimi prośbami w modlitwie. W każdej modlitwie wieczornej i porannej czuję, że powinienem modlić się o życie i zdrowie dla mojej rodziny, bo oni tu na ziemi sa dla mnie najważniejsi. Intencja pewnie dobra, lecz niepokój i strach przed utratą powoduje, że takie proszenie to z 2/3 modlitwy mojej. Czasami czuję, że tak powinienem się modlić i ciężko polemizować z takimi myślami. Ostatnio stwierdziłem, że spróbuje wszystkie te prośby zanosić przed niedzielną Mszą Świętą, a w ciągu tygodnia tylko prosić o wysłuchanie błagań sprzed Mszy.

Czy to dobry pomysł? Może ma Odpowiadający jakieś rady dla osób w podobnej sytuacji? Jest we mnie lęk, że coś może im grozić albo że moje natrętne myśli źle życzące zostaną wzięte za prawdziwie moje, albo że zły zacznie działać, czego nie chce i proszę Boga o obronę.

I tak przy okazji, czy jest potrzeba modlitwy o bezpieczeństwo, życie i zdrowie, gdy nikomu nic nie dolega? W sensie, czy samo zawierzenie się Bogu i prośba o łaski i błogosławieństwa nie zawiera w sobie prośbę o ochronę życia i zdrowia - które są darem i dobrem? Trochę filozoficzne pytanie, ale nie umiem się odnaleźć. Po stracie dwóch bliskich osób ten strach zakrzątał mi głowę. I choć wiem, że winić się nie mogę, to pojawia się poczucie "a może byś wybłagał ratunek dla nich"... Nie wiem, co o tej mojej sytuacji myśleć, bardzo bym prosił o odpowiedź i rady.

Bóg zapłać