Gość 19.09.2022 09:51

Dzień dobry,
mam pytanie związane z pokoleniem postalinowskim. Są to ludzie którzy zostali matką chrzestną lub ojcem chrzestnym ponieważ byli o to poproszeni a po latach okazało się że do tej roli się nie nadawali ponieważ zasady które wyznawali były sprzeczne z wiarą katolicką. Jaki stosunek ma Kościół do tego typu osób? Czy wybacza nękanie podopiecznych?

Odpowiedź:

Hmm... Rozróżniłbym tu dwie sprawy: chrzestnego, który z racji wyznawanych poglądów nie nadaje się do tej funkcji oraz nękanie "podopiecznego".

Kościół - wiadomo - nie jest w stanie każdego prześwietlić. Zwłaszcza nie można go winić za to, co objawi się o człowieku w przyszłości. Został ktoś nieodpowiedni chrzestnym? Trudno. Nic strasznego się nie dzieje....

Co do znęcania się... Przyznam, że nie bardzo ogarniam sytuację. Chrzestni stali się opiekunami dziecka? Bo np. rodzice zmarli czy zniknęli? Bo normalnie to rodzice zajmują się dzieckiem. Gdyby widzieli, że chrzestny czy chrzestny odnosi się do dziecka niewłaściwie powinni zablokować możliwość krzywdzenia dziecka. Np nie spotykać się z tym kimś. Gdy z kolei rodzic chrzestny stał się opiekunem dziecka, to obowiązują go takie same zasady, jak rodziców. Tez nie może się nad dzieckiem znęcać. Czy Kościół może coś takiego wybaczyć? Skoro to osoby żyjące na bakier z Kościołem, to Kościół nie ma tu nic do przebaczania. Przecież ten ktoś nie przyjdzie do spowiedzi, nie zostanie mu wyznaczona jakaś pokuta. Droga do zaradzenia sytuacji jest zgłoszenie jej odpowiednim organom...

J.