Gość 12.08.2022 02:05

Zawsze wydawało mi się, panowała też chyba taka ogólna opinia, że nie można karać obywateli za np. morderczy rząd, tym bardziej, jeśli wybory w danym kraju są (przynajmniej częściowo) fałszowane. W związku z obecną sytuacją, czy moralnie dopuszczalne jest karanie "szarych" obywateli rosyjskich poprzez np. niewpuszczanie ich do poszczególnych krajów europejskich i ogólnie na świecie? Czy każdy obywatel powinien być analizowany indywidualnie - np. pro-putinowiec nie, a "szary obywatel - tak, może podróżować swobodnie? Dotyczy to podróży, ale też innych sankcji, nie wiem, bankowość, edukacja za granicą, czy nawet dostępu do zagranicznych dóbr, zagranicznych kontaktów itd.

Druga rzecz - obrona/pacyfizm itd. Papież mówił o "szczekaniu Nato pod drzwiami Rosji" itd. a jakaś organizacja niemieckich katolików o tym, że nie powinno się raczej dostarczać broni Ukrainie, że to jest niemoralne, że trzeba zło dobrem zwyciężać, bo przemoc rodzi przemoc i nie rozwiązuje problemu itd. Nie można zniżać się do poziomu oprawcy itd.
Jak Pan Odpowiadający się na to zapatruje?

P.S. Zdaję sobie sprawę, że Zachód i katolicy (również duchowni) na Zachodzie mają bardzo liberalne poglądy i nie bardzo rozumiem jak to możliwe, że nie wypychają ich jeszcze poza Kościół Katolicki.
W przypadku moich wątpliwości związanych z Papieżem nasuwa mi się na myśl Pius XII, który również był oskarżany o zbyt łagodną postawę względem Hitlera, a potem okazało się, że bardzo pomagał Żydom itd. więc może po prostu obecny Papież również musi działać, nazwijmy do, dyplomatycznie względem Rosji. Nie wiem, próbuję sobie to poukładać. Wydaje mi się, że to moja wina, że patrzyłem zawsze na Papieża (jako takiego) nie jak na człowieka, tylko jakby to był ktoś więcej, Anioł lub prawie Bóg (nie bluźniąc oczywiście, mam na myśli po prostu moją mentalność - że wszystko co powie Papież to jest w stu procentach to co mówi Pan Bóg, wykluczałem ludzki błąd w przekazie Pan Bóg - Papież).

Odpowiedź:

1. Różnie to w różnych sytuacjach wygląda. Ot, uciekinier z Korei Północnej na pewno nie powinien być traktowany jako ten, który wspierał tamtejszy reżim tylko dlatego, że tam żył. No, chyba że faktycznie wspierał ten reżim, a uciekł, bo w pewnym momencie zaczął mu się palić grunt pod nogami. Ale gdy nie chodzi o kogoś szukającego azylu, ale o turystów...

Moim zdaniem wprowadzenie zakazu wstępu do tego czy innego kraju obywateli Rosji byłoby jak najbardziej moralnie dopuszczalne. Dlaczego? Nie ma czegoś takiego, jak prawo człowieka do spędzania wakacji za granicą. Żadna krzywda, zwłaszcza już wielka, człowiekowi, który nie trzymał wizy się nie dzieje. Jeśli dane państwo prowadzi jakieś działania przeciwko istniejącemu porządkowi międzynarodowemu - w tym przypadku to nie tylko wojna na Ukrainie, ale także działania mające zdestabilizować kraje Zachodu -  to jego obywatele jak najbardziej podlegać mogą takim sankcjom. Zwłaszcza że mogą wśród nich być różni agenci. Bardziej zastanawiałbym się, czy moralnie dopuszczalne są sankcje ekonomiczne powodujące skrajne ubóstwo obywateli danego kraju. Myślę etu np o Syrii. Ale ograniczenie wycieczek obywateli kraju agresora? Nie ma problemu.

2. Jak zapatruję się na wypowiedzi, że nie należy broniącemu się dostarczać broni, żeby jego ból trwał krócej? Powinienem użyć na określenie takiej postawy jakiegoś niecenzuralnego słowa, ale się pohamuję. To tak, jakby do komuś, kogo biją na ulicy zamiast pomóc radzić, by się nie bronił, to napastnicy może darują mu życie. Nie, nie będę klął, choć chciałoby się takie draństwo nazwać dosadnie. Zwrócę uwagę: Ukraina skutecznie broni się od pół roku. Nie jest więc to opór beznadziejny, przynoszący więcej szkody niż pożytku. Dzięki temu ludzie owszem, giną, ale zachowawszy swoją ludzką godność, a nie zamęczani bestialsko w różnorakich katowniach, więzieni, wywożeni na zsyłkę, rozdzielani z rodzinami itd, jak to widzieliśmy i widzimy na obszarach, które zajęli Rosjanie. Winien temu wszystkiemu jest nie ten, kto się broni, ale ten, który napada. Nie rozróżnianie między jednym a drugim to wyraz jakiejś kompletnej degrengolady moralnej, która dla świętego spokoju machnie ręką nawet na zbrodnie. Nie wypada owym ludziom życzyć niczego złego, ale ciekawe co by mówili, gdyby to ich napadnięto; czy nie chcieliby, żeby ktoś im pomógł?


3. Co do wypowiedzi papieża Franciszka... Jednak dość jednoznacznie staje on po stronie bitych. Jeśli czasami waży słowa, to licząc, że różnorakie zabiegi dyplomatyczne Stolicy Apostolskiej mogą jeszcze przyczynić się do przerwania tej tragedii. Trudno jednak czasem nie mieć wrażenia, że bywa on źle poinformowany. Ot, dziś - 24 sierpnia - gdy pisze tę odpowiedź. Mówił o "biednej" Duginie. Nie powiedział, ze "niewinnej". choć w to słowo padło akurat w kontekście. Trudno jednak nie mieć wrażenia, że nie miał zielonego pojęcia co sobą ta osoba prezentowała. Choć na pewno nie zasłużyła w żaden sposób, żeby zginąć w  zamachu.

J.